W pierwszym dniu rywalizacji w World Athletics Relays w Botswanie starty odbywały się z nieprawidłowego miejsca na trzecim torze. Różnica była widoczna gołym okiem – zawodnicy z tego toru stali bliżej rywala z toru czwartego niż drugiego.

Błąd wykryto dopiero po czasie i naprawiono drugiego dnia doraźnie, przemalowując linię startu. To uruchomiło pytania o równość warunków w sobotnich biegach i o to, czy wyniki z pierwszego dnia powinny obowiązywać w tabelach.

Skandal odbija się rykoszetem o sztafetę Polek 4×400 metrów. Nasze biegaczki zajęły trzecie miejsce, które było pierwszym niepremiowanym awansem do finału. Wygrała Kanada startująca właśnie z uprzywilejowanego toru. Na mecie Kanada miała cztery sekundy przewagi nad Polkami.

ZOBACZ WIDEO: Polacy o Lewandowskim. Powinien zostać w Barcelonie?

Filip Moterski, szef polskich sędziów w lekkoatletyce i kierownik reprezentacji Polski, przekazał w stanowisku:

„World Athletics nie chciało się dość długo przyznać, mimo że my od pierwszego biegu sygnalizowaliśmy, że jest to błąd. Brutalnie jednak to zweryfikowano. Powiedzieć, że to kompromitacja, to nic nie powiedzieć” – czytamy.

Weronika Bartnowska ze sztafety 4×400 zaznaczyła w swojej wypowiedzi, że nie było innego zarzutu do gospodarzy zawodów w Afryce – Poza tymi liniami wszystko pod kątem organizacyjnym było w porządku – komentowała w TVP Sport.

World Athletics nie wydało oświadczenia w tej sprawie. Polska w imprezie w Botswanie wywalczyła kwalifikacje do mistrzostw świata w Pekinie w sztafetach: 4×100 kobiet, 4×400 kobiet i 4×400 mieszanej.