Opublikowany przez Czarnka spot, który od rana udostępniają w swoich mediach społecznościowych inni politycy PiS, dotyczy opłaty reprograficznej, powszechnie nazywanej „podatkiem od smartfonów”.

Chodzi o rekompensatę dla twórców za kopiowanie ich dzieł na własny użytek przez użytkowników m.in. smartfonów czy tabletów. Do jej wypłacania zobowiązane są wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej.

W czwartek 30 kwietnia ministra kultury Marta Cienkowska przekazała, że podpisała rozporządzenie dotyczące opłaty reprograficznej. Nowelizacja ma zapewnić wpływy z opłat na poziomie podobnym do innych państw unijnych i zgodnie z szacunkami ma być to od 1 do 3 proc. wartości brutto urządzenia. Zmiany budzą duże kontrowersje. Jak przekonuje branża cyfrowa, koszty zmian opłaty reprograficznej poniosą konsumenci, którzy będą musieli zapłacić więcej za sprzęty. Informacjom zaprzecza ministra Cienkowska, która przekonuje, że nie mamy do czynienia z nowym podatkiem, a „100 proc. pieniędzy pozyskanych w ten sposób od producentów i importerów urządzeń trafi do polskich artystów”. Politycy PiS o „nowym podatku”

„Zapłacisz więcej, dostaniesz to samo. Po to, żeby im żyło się lepiej. Nowy podatek Tuska. Codziennie wyższe ceny” — czytamy na profilu X Przemysława Czarnka, w którym kandydat PiS na premiera komentuje zmiany w opłacie reprograficznej.

Do wpisu dołączony jest spot, który formą przypomina reklamę jednej z sieci sprzedających artykuły elektroniczne.

„Już teraz w każdym sklepie: laptopy, telewizory, smartfony, dekodery i drukarki w górę. Donald Tusk wprowadza nowy podatek. Zapłacisz więcej, dostaniesz to samo. Po to, by im żyło się lepiej” — słyszymy w spocie, w którym oprócz premiera, widzimy też kilku popularnych polskich artystów. „Codziennie wyższe ceny” — słyszymy w klipie.

„Bez debaty sejmowej, poza ustawą, w drodze rozporządzenia, bez zgody prezydenta rząd Tuska wprowadza nowy podatek na urządzenia elektroniczne w wysokości 1–2 proc. ich wartości. Tablety (1 proc.), dekodery (1 proc.), dyski twarde (1 proc.), kopiarki (2 proc.), skanery (2 proc.), urządzenia wielofunkcyjne (2 proc.) i nawet papier A4 będą DROŻSZE! Skandaliczna decyzja!” — pisze z kolei na X Rafał Bochenek.

„Gratulacje dla Barbary Kurdej-Szatan, Krystyny Jandy, Andrzeja Seweryna i innych. Dzięki nowemu podatkowi Tuska oni zarobią w tym roku więcej, a Polacy to sfinansują z prywatnych pieniędzy” — czytamy w innym wpisie rzecznika PiS.

„Minister kultury po cichu i bez umocowania w ustawie wprowadziła nowy podatek Tuska — do kogo trafią te pieniądze?” — dopytuje z kolei Jacek Sasin.

„Nowy podatek Tuska, czyli podatek od smartfonów jest wprowadzony totalnie bezprawnie (…). Zamiast uchwalić ustawę, zgodnie z zasadą »demokracji walczącej« wprowadzają nowy podatek rozporządzeniem. W końcu musi Tusk spłacić długi swoim celebryckim wyznawcom, którzy walczyli dla niego w kampaniach wyborczych” — czytamy we wpisie Sebastiana Kalety.

„Podatek wprowadzany rozporządzeniem, a nie ustawą. Łamanie prawa weszło u Tuska na kolejny level” — pisze z kolei Michał Woś.