Ghański skrzydłowy w rozmowie z „Meridian Sport” otwarcie przyznał, że tęskni za Belgradem i klubem, z którego trafił do Widzewa. — Serbia to mój dom, Crvena Zvezda to mój klub — powiedział.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
To jasny sygnał w momencie, gdy Widzew walczy o utrzymanie i przygotowuje się do kluczowych spotkań z Lechia Gdańsk, Korona Kielce oraz Piast Gliwice. Przez te słowa transferowe rozczarowanie może boleć jeszcze mocniej.
Bukari trafił do Widzewa zimą za około 5,5 mln euro, bijąc transferowy rekord ligi. Miał być gwiazdą i liderem ofensywy, tymczasem jego liczby są dalekie od oczekiwań — siedem występów, zero goli i zero asyst. Trener Aleksandar Vuković nie daje mu wielu szans, co tylko podsyca spekulacje o rychłym rozstaniu.
Dodatkowo sytuację komplikują kwestie formalne. Piłkarz musiał wyjechać do Nigerii w celu uzyskania dokumentów niezbędnych do pracy w Polsce, co oznacza, że w kluczowym momencie sezonu nie uczestniczy w treningach zespołu.
Osman Bukari zamieni Widzew na Crvenę Zvezdę?
Według serbskich mediów Crvena Zvezda jest zainteresowana ponownym sprowadzeniem skrzydłowego. Sam zawodnik nie pozostawia wątpliwości:
— Jeśli nadarzy się okazja powrotu, dlaczego nie? Miłość, szacunek i sposób, w jaki ludzie mnie traktowali, to coś, czego nie da się zapomnieć — podkreślił w rozmowie z „Meridian Sport”.
Bukari wrócił też wspomnieniami do współpracy z Dejan Stanković: — To on sprowadził mnie do klubu i dał mi szansę, żebym pokazał, na co mnie stać. Postrzegam go jako ojca i mentora futbolu.
W Łodzi sytuacja jest napięta. Widzew ma przed sobą trzy ostatnie mecze sezonu i realne widmo spadku. Ewentualne zwycięstwo Lechii w starciu z Radomiak Radom może jeszcze pogorszyć położenie łodzian.
Coraz więcej za to wskazuje, że Bukari myślami jest już poza klubem. Według doniesień Widzew może być gotowy sprzedać go za 2,5-3 mln euro — czyli znacznie poniżej kwoty, którą zapłacił zaledwie kilka miesięcy temu. To byłoby przyznanie się do transferowej porażki, ale zarazem możliwość odzyskania chociaż części sumy za piłkarza, który w Ekstraklasie nic ciekawego nie pokazał.