Polski klasyk tym razem rozgrywał się w zupełnie innych okolicznościach, niż przyzwyczaili się do tego kibice. Oba zespoły wciąż nie zapewniły sobie utrzymania, a tym, że komplet punktów zostaje w Warszawie, zdecydował gol z doliczonego czasu gry Rafała Adamskiego.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Dla wielu fanów i części ekspertów bramka padła po kontrowersjach. W końcu wszystko zaczęło się od rzutu wolnego, a do tego w momencie strzału Bartosza Kapustki w szesnastce aż roiło się od zawodników obu drużyn.PZPN pod presją. Były minister w rządzie Tuska apeluje

„W minutę VAR sprawdził, czy Adamski nie był tu na spalonym (a musi być dwóch obrońców Widzewa bliżej bramki)” — zaznaczał dziennikarz Jakub Seweryn. A po długim weekendzie głos w tej sprawie zabrał także były minister sportu.

„Jeszcze o Legia-Widzew. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tam jednak był spalony. Czy Kolegium Sędziów się wypowie?” — pyta się Sławomir Nitras, były szef resortu zajmującego się sportem w rządzie Donalda Tuska, a obecnie poseł Koalicji Obywatelskiej.

Okazuje się, że dzięki pomocy technologii i analizy Adama Lyczmańskiego, o nieprzepisowej pozycji nie może być mowy. „Czy Rafał Adamski był na pozycji spalonej w momencie uderzania piłka na bramkę przez Bartosza Kapustkę? Nasza technologia pokazuje to doskonale. Spójrzmy na lewą nogę, lewą stopę zawodnika Widzewa – jego stopa złamała linię spalonego. Była to więc dobra decyzja sędziów i nie ma mowy o spalonym” — mówił ekspert sędziowski Canal+ Sport.

Do tego sporo mówiło się o tym, że nie było faulu, po którym sędzia Wojciech Myć podyktował kluczowy rzut wolny w doliczonym czasie gry. „Uwaga: sam ewentualny dotyk butem w but nie jest faulem. Zawodnik Legii przewraca się o piłkę zablokowaną przez prawą nogę Alvareza. To była przyczyna upadku Vinagre…” — analizuje Rafał Rostkowski, współpracujący z TVP Sport.

Inne zdanie ma Lyczmański. „Moje zdanie jest takie, że sytuacja z ostatniej minuty została niesłusznie rozdmuchana, ponieważ faul jest. Popełnia go lewa noga Alvareza” — uważa. Ta sytuacja może zadecydować o utrzymaniu lub spadku Legii Warszawa i RTS.