Poseł Janusz Kowalski niedawno opuścił Prawo i Sprawiedliwość. W rozmowie z TV Republika skrytykował lokalnych działaczy Prawa i Sprawiedliwości, w szczególności z Biłgoraju.
– Tak nie może być. My przegraliśmy wybory w 2023 r. dlatego, że było wśród nas bardzo wielu ludzi, którzy traktowali politykę jako trampolinę do własnych karier. (…) Nie można tolerować „tłustych kotów”, nie można tolerować partyjniaków, nie można tolerować ludzi, którzy na poziomie na powiatów, gmin dogadują się z komunistami, „palikotami”, z SLD, z PO – mówił.
Przekonywał, że apelował w tej sprawie do Jarosława Kaczyńskiego i rozmawiał z prezesem PiS kilka razy. – Nie było decyzji. Prezes jest bardzo otwarty na rozmowę. Ja powiedziałem: 30 kwietnia to jest moja data. I grzecznie to powiedziałem kilka tygodni temu. Rozstajemy się w dobrych relacjach – przekonywał.
Kowalski poruszył też temat swojego odejścia na portalu X. „Postawiłem sprawę zerojedynkowo: albo ja albo układ biłgorajski. Przegrałem i honorowo odszedłem. Nie ma mojej zgody, aby tacy ludzie jak Bartłomiej Świtała (za Palikotem) byli wpisywani do PiS (etatowy członek zarządu powiatu)” – napisał.
W rozmowie z Republiką Kowalski skrytykował też koncepcję „dwóch płuc” w Prawie i Sprawiedliwości – chodzi o to, by partia miała zarówno odnogę „centrową”, jak i „prawicową”.
– Ja się z tą koncepcją nie zgadzam. PiS ma być formacją dla Polski i Polaków. Ja bym wolał, żeby posłowie zamiast zakładać stowarzyszenia, zwrócili uwagę na te stowarzyszenia, które już są dzisiaj założone, takie jak Ruch Obrony Granic, kluby „Gazety Polskiej” – powiedział. Nawiązał w ten sposób do założenia przez Mateusza Morawieckiego stowarzyszenia Rozwój Plus.