— To jest bardzo poczciwy człowiek i mam wrażenie, że po prostu nie ma świadomości, że jest wykorzystywany — mówi Onetowi ważny polityk PSL.
Nasz rozmówca woli nie wypowiadać się pod nazwiskiem. Inni ludowcy, z którymi na ten temat rozmawialiśmy, również prosili o anonimowość. Nie chcą oficjalnie uderzać w 88-letniego Józefa Zycha.
— Nikt mu tego nie będzie wypominał publicznie — słyszymy.
Wczoraj, w Święto Konstytucji 3 maja, prezydent powołał Radę Nowej Konstytucji, która ma przygotować nową ustawę zasadniczą. Karol Nawrocki przekonuje, że obecnie jest „moment konstytucyjny” i do zmian mogłoby dojść w 2030 r. Tyle że na razie nie ma większości parlamentarnej, by reformę przeprowadzić [do takiej zmiany wymagane jest co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ogólnej liczby członków Zgromadzenia Narodowego]. Premier Donald Tusk stwierdził dziś, iż „nie będzie udawał, że to poważna inicjatywa”.
Kontrowersje budzi skład rady. W większości są to ludzie przez lata związani z PiS. Są to m.in.: była prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska nazywana przez Jarosława Kaczyńskiego „odkryciem towarzyskim”, były marszałek Sejmu i były europoseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Marek Jurek, wieloletni eurodeputowany tej partii Ryszard Legutko, czy były senator PiS Piotr Andrzejewski.
W radzie mają też pracować konstytucjonalistka z Uniwersytetu Śląskiego prof. Anna Łabno, członkini komitetu poparcia Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich, konstytucjonalista Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletni prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski oraz wspomniany Józef Zych.
Były marszałek Sejmu dziś jest honorowym prezesem PSL. Od ponad dekady nie zasiada w parlamencie. Jak słyszymy, nie jest już aktywny w strukturach partii, ale Polskie Stronnictwo Ludowe rekomendowało go do Trybunału Stanu.
PAP/Mikołaj Bujak/KPRP
Karol Nawrocki i Józef Zych
— Józef nikogo nie pytał o zdanie — mówi nam jeden z polityków PSL, którego pytamy o udział Zycha w prezydenckiej radzie konstytucyjnej.
— Lubi zaszczyty, ma oczywiście bardziej prawicowe poglądy, ale nie upatrywałbym w tym niczego więcej. Pan marszałek ma poczucie, że jest współtwórcą obecnej konstytucji, więc ktoś postanowił zagrać na jego próżności. A ten poczuł się dostrzeżony, zauważony. Poza tym jest państwowcem, więc on pewnie potraktował zaproszenie od Nawrockiego nie jak gest ze strony lidera prawicy, tylko głowy państwa — dodaje nasz rozmówca.
„Słodko nie jest”
Ludowcy, z którymi rozmawialiśmy, w większości przyznają jednak, że ruch byłego marszałka ugrupowaniu szczególnie się nie przysłuży. Zwłaszcza że o pomyśle zmian w konstytucji chłodno wypowiedział się wczoraj lider PSL, wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz:
— Wiem, że dzisiaj będą różne propozycje zmian konstytucji, referendów, szukania innej drogi. Trzeba sobie odpowiedzieć przy tym na pytanie, czy konstytucja jest źle napisana, czy ci, którzy ją stosować mają, zawsze dopełniają tego obowiązku. Czy ci, którzy są do tego najbardziej powołani, bo wskazani przez naród, wypełniają jej wszystkie zapisy? Czy konstytucja musi być zmieniana, czy ludzie muszą być na tyle odpowiedzialni, żeby tę konstytucję wypełnić — mówił w Krakowie.
Inna sprawa, że Zych nie jest pierwszym politykiem PSL, który wszedł do rady powołanej przez Karola Nawrockiego. W styczniu okazało się, że posłanka stronnictwa Urszula Pasławska zasiliła radę parlamentarzystów przy prezydencie. Jest jedyną polityczką koalicji rządzącej w tym gremium.
Z Józefem Zychem nie udało nam się porozmawiać.
Można się było spodziewać, że po jego ruchu odezwą się w obozie władzy głosy tych, którzy zaczną snuć opowieść o ludowcach dogadujących się za kulisami z Karolem Nawrockim. Opowieści te wzmogły się jednak już przed majowym weekendem.
W trakcie ubiegłotygodniowego posiedzenia Sejmu komisja sprawiedliwości pozytywnie zarekomendowała kandydaturę Mateusza Szpytmy na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Szpytma obecnie jest wiceszefem tej instytucji i jeszcze do niedawna był zastępcą Karola Nawrockiego, który kierował IPN przed zwycięstwem w wyborach prezydenckich.
W tej sprawie posłowie PSL głosowali ramię w ramię z PiS i Konfederacją i to pomimo apelu ponad 240 osób, które sprzeciwiają się powołaniu historyka na szefa Instytutu. Wśród sygnatariuszy listu są m.in. prof. Antoni Dudek, prof. Paweł Machcewicz, czy prof. Andrzej Friszke, którzy uważają, że Szpytma „jest jedną z twarzy skrajnego upolitycznienia IPN, który na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat stał się de facto partyjną przybudówką PiS”.
KO sprzeciwia się tej kandydaturze, ale ludowcy chcą przekonać do niej premiera. I właśnie ta sprawa wywołała plotki o konszachtach partii z Pałacem Prezydenckim. Według tych doniesień elementem dealu miały być nominacje generalskie zatwierdzone przez Karola Nawrockiego przed majówką. Bez współpracy szefa MON z prezydentem żaden oficer takiego awansu by nie dostał.
Współpracownicy Władysława Kosiniaka-Kamysza zaprzeczają: — Mylny trop. Od czasu zawetowania ustawy wdrażającej program SAFE pomiędzy Władkiem i Nawrockim słodko nie jest. Coś się urwało — słyszymy od ważnego polityka PSL.