Aby to zrozumieć, trzeba się cofnąć do 25 listopada 2006 r., kiedy został zatrzymany na Litwie prowadzący działania wywiadowcze przeciwko Polsce obywatel Białorusi Siergiej Monicz. Po przekazaniu Polsce został on skazany w naszym kraju na 5,5 roku więzienia.

Siergiej MoniczMateriały prasowe

Siergiej Monicz

Monicz i hojne oferty z Mińska

W praktyce tajnych służb zasadą jest, że doprowadza się do wymian szpiegów, przy czym nie zawsze są to wymiany jednych agentów na drugich. Czasem w zamian za osobę idzie się na ustępstwa natury politycznej. Praktyka ta ma na celu zmniejszenie ceny, którą płacą współpracownicy własnych służb w razie złapania na terytorium przeciwnika.

Zgodnie z tą zasadą białoruskie władze bardzo intensywnie starały się doprowadzić do wymiany Monicza. Oferty składane przez Mińsk były bardzo hojne. Więcej na ten temat niestety nie mogę napisać, gdyż w tamtym okresie nie byłem jeszcze dziennikarzem, a dyplomatą i pełniłem funkcję chargé d’affaires RP na Białorusi. Wiąże mnie więc tajemnica państwowa.

Mogę natomiast napisać, tajemnicy nie łamiąc, że gdy Polska nie zgodziła się na proponowane przez stronę białoruską rozwiązania, ówczesny szef administracji prezydenta Białorusi, czyli tak naprawdę człowiek numer dwa w państwie, Władimir Maciej, powiedział mi, że Białorusini zapamiętają to, że Polska nie zgodziła się na wymianę i w swoim czasie się zemszczą.

Siergiej Monicz postanowieniem Sądu Okręgowego w Warszawie został warunkowo zwolniony z więzienia 28 grudnia 2011 r. Postanowienie sądu publikujemy dzięki uprzejmości dziennikarza śledczego Jarosława Jakimczyka, który zdjęcie postanowienia sądu udostępnił redakcji Onetu.

Siergiej Monicz w polskim więzieniu spędził dokładnie 1859 dni. To bardzo ważny fakt.

Postanowienie Sądu Okręgowego w WarszawieOnet

Postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie

Zemsta Białorusi

Andrzej Poczobut, który w odróżnieniu od Monicza szpiegiem nie był, został aresztowany 25 marca 2021 r. Wolność odzyskał 28 kwietnia 2026 r. W więzieniu spędził więc… 1859 dni.

O tę zbieżność Onet spytał dwóch byłych szefów polskich służb specjalnych, wywodzących się z dwóch całkowicie przeciwnych obozów politycznych. Zarówno były szef Wojskowych Służb Informacyjnych, gen. Marek Dukaczewski, jak i były szef Agencji Wywiadu, płk Grzegorz Małecki, zgodnie stwierdzili, że zasadą poradzieckich służb specjalnych jest to, że z zemsty nie rezygnują nigdy, ale też że zemsta realizowana jest w tak precyzyjny i wręcz lustrzany sposób, by druga strona wiedziała, że jest to zemsta i za co.

W opinii obydwu rozmówców fakt, iż Białorusini zwolnili Poczobuta po dokładnie tylu dniach pozbawienia wolności, ile spędził w polskim więzieniu Monicz, nie może być przypadkiem.

Ani Tusk, ani Nawrocki. Wiemy czemu Łukaszenko uwolnił Poczobuta

A to oznacza, że na uwolnienie Andrzeja Poczobuta wpływu nie mieli ani Karol Nawrocki, ani Donald Tusk, tylko inny Polak. Chodzi o Iwana Tertela.

Tertel jest jedynym Polakiem w białoruskich władzach. Tak się niestety składa, że jest przewodniczącym Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego Białorusi, czyli białoruskiej bezpieki KGB (w przeciwieństwie do rosyjskiej FSB, białoruska służba bezpieczeństwa nie zmieniła nazwy po rozpadzie ZSRR). To bezpośrednio on decydował o tym, kiedy i na kogo wymienić Andrzeja Poczobuta.

Kolejny z rozmówców Onetu, który również wywodzi się z polskiego wywiadu, ale który prosił o zachowanie anonimowości, dodał, że kłótnia rządu i prezydenta o to, kto ma większe zasługi w uwolnieniu Poczobuta, może być jedynie pochodną naszej polsko-polskiej zimnej wojny domowej.

Może być też pochodną tego, że polskie państwo ma już tak ujemną pamięć instytucjonalną, że o tym, że w ogóle ktoś taki jak Monicz istniał i że czas, który Poczobut spędził w więzieniu, ma jakiś związek z tym, że Polska nie zdecydowała się na wymianę Monicza rządzący [prezydent i rząd] mogą się dowiedzieć z artykułu Onetu.

Co gorsza, z amnezji instytucjonalnej państwa mogą zdawać sobie sprawę również Amerykanie i dlatego będą tak długo, jak tylko się da, „wciskać nam bajki, że to oni stoją za uwolnieniem Andrzeja Poczobuta, podczas gdy on miał po prostu odsiedzieć 1859 dni”.