Faktem jest, że Trump próbował już wcześniej odblokować cieśninę Ormuz, wciągając do tego innych graczy. Na razie jego zabiegi nie przyniosły jednak skutków. – Odblokowanie siłowe to jedyna alternatywa w kontrze do rozwiązania dyplomatycznego, którego nadal nie ma na stole. Słyszymy, że pojawiają się nowe i nieoficjalne propozycje, ale konkretów brak — zauważa na wstępie rozmowy z WP Wojciech Jakóbik, analityk z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego.

15 tysięcy amerykańskich żołnierzy

Zgodnie z komunikatem wydanym przez Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) operacja wojskowa, „wspierająca powrót statków handlowych do pełnej swobody przepływu”, wejdzie w życie 4 maja. Misja została zarządzona osobiście przez prezydenta USA i oficjalnie ma na celu udrożnienie międzynarodowego korytarza handlowego. Jest on strategicznie ważny – przez niego transportowana jest 1/4 światowego morskiego handlu ropą naftową oraz znaczne ilości produktów paliwowych i nawozów.

Żar poleje się z nieba. Wiadomo, kiedy kulminacja upału

Przedstawiciele armii poinformowali o potężnych środkach skierowanych do realizacji tego zadania. W wojskowym wsparciu weźmie udział ok. 15 tys. żołnierzy, a na terytorium działań skierowano niszczyciele rakietowe, wielodomenowe platformy bezzałogowe oraz ponad 100 samolotów stacjonujących na lądzie i morzu.

Powołano tak zwany Maritime Freedom Construct, który ma łączyć w sobie działania czysto dyplomatyczne z wojskową koordynacją. Przedstawiciele Waszyngtonu uznali te rozwiązania za niezbędne do prawidłowego przeprowadzenia całego „Projektu Wolność” w zablokowanej cieśninie Ormuz.

Cieśnina Ormuz blokowana jest przez Iran od początku konfliktu Cieśnina Ormuz © WP

„Nie widać koncepcji zakończenia konfliktu”

– Mamy eskalację – poprzez dalszą wymianę ciosów, którą widzieliśmy również podczas majowego weekendu. Niewykluczone, że Waszyngton celowo chce to napięcie budować, by przy użyciu narzędzi dyplomatycznych powrócić do rozmów o porozumieniu nuklearnym – ocenia Wojciech Jakóbik.

Jego zdaniem Trump sprawia wrażenie, jakby spontanicznie reagował na bieżący rozwój wydarzeń. – Nie widać koncepcji zakończenia konfliktu, która uspokoiłaby gospodarcze rynki. Nawet jeżeli pojawi się amerykańska eskorta wojenna, to nie zakończy to uderzeń ze strony Iranu. Sytuacja zaś wpływa na cenę ropy, bo rośnie ryzyko i koszty transportu – wyjaśnia ekspert w rozmowie z WP.

– Komisja Europejska i Międzynarodowa Agencja Energii ostrzegają, że w niektórych miejscach, także w świecie zachodnim, mogą się pojawić braki paliwa lotniczego i będzie to bezpośredni skutek dalszej blokady cieśniny Ormuz – dodaje Wojciech Jakóbik.

Według eksperta nowy pomysł prezydenta USA mocno odczuje globalna gospodarka. – Odczują również Amerykanie, którzy już mają rekordowe ceny na stacjach paliw. Tylko zmiana podejścia amerykańskiego lub jakieś nowe rozstrzygnięcie dyplomatyczne może szybko poprawić sytuację. Działania zbrojne oczywiście też są rozwiązaniem, ale nie przyniosą efektu z dnia na dzień i raczej zapowiadałyby długą, kosztowną kampanię, także dla tych, którzy nie biorą w niej udziału, ale są pod wpływem oddziaływania gospodarczego tej sytuacji – podkreśla Jakóbik.

Napięcie w cieśninie Ormuz. Trump wysłał 15 okrętów wojennych

Napięcie w cieśninie Ormuz. Trump wysłał 15 okrętów wojennych

Iran nie odpuści. „Trzeba będzie poradzić sobie siłą”

Rozpoczęcie „Projektu Wolność” ogłosił w mediach społecznościowych sam Donald Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiedział bezpieczne wyprowadzenie neutralnych jednostek ze strefy zagrożenia, nazywając to „humanitarnym gestem”. W typowym dla siebie stylu Trump zamieścił przy okazji ostrzeżenie: „Jeśli w jakikolwiek sposób ten proces humanitarny zostanie zakłócony, (…) niestety trzeba będzie sobie poradzić siłą”.

Na deklarację polityka błyskawicznie zareagowały władze w Teheranie, które roszczą sobie prawo do wyłącznej kontroli nad akwenem i domagają się uzgadniania z nimi ruchu morskiego. Przewodniczący irańskiej komisji bezpieczeństwa narodowego Ebrahim Azizi opublikował zdecydowany komunikat, ostrzegając Amerykanów przed działaniami w regionie.

– Wszelka amerykańska ingerencja w cieśninie Ormuz zostanie uznana za naruszenie zawieszenia broni – ostrzegł Ebrahim Azizi. – Cieśnina Ormuz i Zatoka Perska nie będą zarządzane przez urojone posty Trumpa – dodał Azizi.

Irańskie media o ataku na amerykański okręt wojenny w cieśninie Ormuz

Irańskie media o ataku na amerykański okręt wojenny w cieśninie Ormuz

Czerwona linia. „Próba nacisku, która może się nie udać”

O zdanie WP zapytała również Marcina Krzyżanowskiego, eksperta ds. Bliskiego Wschodu i byłego dyplomatę. Krzyżanowski uważa, że cały czas jesteśmy na krawędzi wznowienia walk, ale na razie obie strony powstrzymują się przed czynami i ograniczają do prowadzenia wojny werbalnej.

– W każdej chwili jedna ze stron może zrobić krok, który doprowadzi do eskalacji konfliktu – przekroczyć czerwoną linię. Z perspektywy Teheranu wojna będzie trwała tak długo, jak długo utrzymywana jest blokada irańskich statków. Choć blokada nie jest całkowicie szczelna, to jednak bardzo mocno uderza w irańską gospodarkę – komentuje Krzyżanowski w rozmowie z WP.

– W odpowiedzi na tę sytuację Teheran blokuje akwen, co pozwala mu wywierać presję na Stany Zjednoczone i szantażować świat – dodaje. Według eksperta trzeba pamiętać, że tego typu logika w przypadku administracji prezydenta Trumpa może być zgubna.

W toku prowadzonych wcześniej negocjacji Amerykanie już kilkakrotnie zmieniali zdanie i odrzucali wcześniej zaakceptowaną propozycję wysuniętą przez Iran. – Jest to próba nacisku na Teheran, która może jednak się nie udać. Iran nie będzie próbował atakować amerykańskich statków, choć wykluczyć i tego nie można. A to właśnie atak na amerykańskie statki byłby dla Waszyngtonu najprawdopodobniej pretekstem do wznowienia walk – uważa Marcin Krzyżanowski.

Amerykańska pomoc w Ormuz. Jest więcej szczegółów

Amerykańska pomoc w Ormuz. Jest więcej szczegółów

„Krytyczny poziom zagrożenia morskiego”

Według CNN, przed wybuchem wojny USA i Izraela z Iranem 28 lutego, w ciągu miesiąca przez cieśninę Ormuz przepływało zwykle ok. 3 tys. statków. Po wybuchu konfliktu liczba ta spadła do około 150 jednostek.

Jak informuje telewizja Al Dżazira, dotychczas celem ataków stały się ponad 22 jednostki. W Zatoce Perskiej pozostaje uwięzionych ok. 2 tysiące statków z ponad 20 tys. osobami na ich pokładach.

Już po ogłoszeniu przez prezydenta USA „Projektu Wolność” u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich jeden tankowiec został trafiony przez „niezidentyfikowane pociski”. Poziom zagrożenia morskiego w cieśninie pozostaje krytyczny.

Z kolei, jak informuje „Wall Street Journal”, w ramach „Projektu Wolność” USA mają ograniczyć się jedynie do działań koordynacyjnych. Zdaniem „WSJ”, podstawą projektu jest stworzenie ram, w których rządy, armatorzy, firmy ubezpieczeniowe i organizacje żeglugowe mogą skutecznie wymieniać informacje i planować trasy statków handlowych przez jeden z najważniejszych szlaków morskich świata.