Przed nami kulminacyjny moment jednego z najbardziej charakterystycznych rojów meteorów! Już na środę, 6 maja przypada maksimum Eta Akwarydów. Jak przekonuje Wójcicki, przy sprzyjających warunkach – czyli przy bezchmurnym niebie i z dala od sztucznego światła – można będzie dostrzec nawet do 50 meteorów na godzinę.
Wspomniany rój jest aktywny od 19 kwietnia do 28 maja.
„Spadające gwiazdy” z komety Halleya
Eta Akwarydy znane są od wieków – pierwsze wzmianki o nich pojawiły się już w 687 roku w Chinach. Dziś wiadomo, że ich źródłem jest słynna Kometa Halleya.
„To jeden z najbardziej wyjątkowych rojów meteorów w roku. I choć może nie jest on tak widowiskowy jak sierpniowe Perseidy, to nadrabia historią i nietypowym zachowaniem” – pisze Karol Wójcicki.
Każdy widoczny na niebie meteor to tak naprawdę drobina materii pozostawiona przez kometę. Kiedy ta wchodzi w atmosferę Ziemi, rozgrzewa się i tworzy charakterystyczny świetlisty ślad.
„Dwa – ten rój jest wyjątkowy także pod innym względem. Jego meteory są bardzo szybkie (wpadają w atmosferę z prędkością aż 65 km/s!) i często zostawiają na niebie jasne, długie smugi” – czytamy na profilu „Z głową w gwiazdach”.
Niezwykłe zjawisko nad horyzontem. Gdzie i jak obserwować?
Radiant, czyli punkt, z którego „wylatują” meteory, znajduje się w gwiazdozbiorze Wodnika. Co ciekawe, przez dużą część nocy pozostaje on pod horyzontem.
„Dlatego całkiem często może się zdarzyć, że meteory będą sprawiać wrażenie, jakby wystrzeliwały do góry zza wschodniej linii widnokręgu! No takich rzeczy nie widuje się zbyt często!” – stwierdza na Facebooku Wójcicki.
Najlepszy czas na obserwację przypada na drugą część nocy, tuż przed świtem. Nie potrzeba żadnego specjalistycznego sprzętu: wystarczy znaleźć ciemne miejsce, z dala od miejskich świateł i z szerokim widokiem na niebo.
facebook
Czym są meteory, a czym meteoryty?
Choć potocznie mówi się o „spadających gwiazdach”, meteory nie mają z gwiazdami nic wspólnego. To świetlne zjawisko powstaje, gdy niewielkie okruchy skalne – tak zwane meteoroidy – wpadają w atmosferę Ziemi i tam też się spalają.
Jeśli fragment przetrwa ten proces i dotrze do powierzchni naszej planety, wtedy nazywamy go meteorytem.
Czytaj też:
Ziemia pęka od środka. Naukowcy pokazali dowodyCzytaj też:
Spełniły się przypuszczenia ekspertów. Toksyczne odkrycie w rzekach