Prezydent powołał Radę Nowej Konstytucji.
Prof. Danuta Plecka z Uniwersytetu Gdańskiego oceniła w TOK FM, że skoro Karol Nawrocki „nie był w stanie zmienić konstytucji, bo nie ma zaplecza w parlamencie, to działa teraz kulturowo”;
„To próba ucieczki do przodu, gonienie króliczka. Możemy sobie wiele rzeczy pod tym podpisać, ale nie to, że pojawi się jakiś nowy tekst konstytucji” – mówił inny gość TOK FM – Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego.
W niedzielę 3 maja prezydent Karol Nawrocki powołał Radę Nowej Konstytucji. Ogłosił też, że „zaczyna pracę nad konstytucją nowej generacji roku 2030”.
– To forma zasłony dymnej, odwrócenie uwagi opinii publicznej od nieudolności Pałacu Prezydenckiego i braku dbałości o bezpieczeństwo np. finansowe obywateli. Zauważyliśmy to zresztą w przypadku braku podpisu pana prezydenta już pod dwoma przeprocedowanymi przez Sejm i Senat ustawami, a dotyczącymi rynku kryptowalutowego – komentowała w TOK FM prof. Danuta Plecka.
Politolożka z Uniwersytetu Gdańskiego dodała, że ruch z nową radą, to także odwrócenie uwagi m.in. od faktu, że „za chwilę polski rząd podpisze umowę o wprowadzeniu mechanizmu SAFE, na co nie chciał się zgodzić ośrodek prezydencki”.
– To też zasłona dymna dla samej nieudolności i wprowadzania konfliktu w społeczeństwie przez Pałac Prezydencki. Przecież ogłoszenie rozpoczęcia pracy nad nową konstytucją ma być usprawiedliwieniem dla działania przeciwko władzy wykonawczej, ośrodkowi rządowemu i usprawiedliwieniem konfliktu politycznego pomiędzy tymi dwoma ośrodkami władzy wykonawczej – argumentowała w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Ekspertka oceniła, że „choć Karol Nawrocki w swoich deklaracjach podkreślał konieczność zakończenia tego konfliktu, to jednak tylko i wyłącznie poprzez to, że więcej władzy ma przypadać właśnie ośrodkowi prezydenckiemu”. Przypomniała też, że Nawrocki od samego początku chciał wzmocnić władzę prezydenta, osłabiając ośrodek rządowy.
Gościni TOK FM tłumaczyła, że w konstytucji mamy dualizm władzy wykonawczej, to z perspektywy politologicznej, a nie prawnej, są to „zawory bezpieczeństwa przed uzurpacją któregokolwiek z ośrodków władzy”.
– A to panu prezydentowi się nie podoba i od samego początku działa na rzecz zmiany ustroju. A skoro nie był w stanie zmienić konstytucji, bo nie ma zaplecza w parlamencie, to działa kulturowo, czyli bez zmiany konstytucji próbuje wzmocnić rolę urzędującego prezydenta w systemie politycznym. Ale umówmy się co do jednego: prezydent RP ma przede wszystkim rolę reprezentacyjną, a rządzi rząd z zapleczem w postaci większości parlamentarnej – podkreśliła.
W gronie członków rady znaleźli się była prezesa Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, byli eurodeputowani PiS prof. Ryszard Legutko i prof. Zdzisław Krasnodębski, konstytucjonalista Ryszard Piotrowski, była ministra sprawiedliwości Barbara Piwnik oraz prawnik, były marszałek Sejmu Józef Zych. Docelowo mają tam znaleźć się także członkowie kół i klubów parlamentarnych.
Zdaniem prof. Plecki skład Rady Nowej Konstytucji jest „dość egzotyczny”.
– To kolejna rada powołana przez pana prezydenta i za kilka tygodni zapomnimy o tym, że ona w ogóle istnieje. A nawet jeżeli pojawią się jakiekolwiek prace tej rady nad konstytucją, to bardzo szybko dojdzie też do rozłamu w samej radzie. Nie widzę możliwości porozumienia pomiędzy marszałkiem Zychem a byłą prezeską Trybunału Konstytucyjnego – oceniła.
Na jeszcze inne problemy wskazał Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego w audycji „TOK 360”. W jego ocenie chodzi nie tylko o afiliacje partyjne, ale np. brak „świeżego powiewu idei”. – Nie mam nic przeciwko temu, żeby były to osoby z dużym doświadczeniem, ale tam średnia wieku wynosi 75 lat, jak ktoś to obliczył – mówił w rozmowie z Filipem Kekuszem. Zwrócił uwagę, że Przyłebska jest w tym gronie najmłodsza, ale to „osoba o żadnym dorobku naukowym i orzeczniczym, wielokrotnie krytykowana, kiedy pełniła funkcję w sądach”.
– A więc siły intelektualnej nie ma, a do tego ten wiek. Wspominam tak o nim, bo prezydent – ogłaszając swoją decyzję – podkreślał, że to ma być „nowa konstytucja na nowe czasy”. Tym bardziej warto też zwrócić uwagę i na to, że mamy także w radzie aktorów współczesnych sporów, jak chociażby wspomnianą już Julię Przyłębska i osoby, które konstytucję bardzo mocno „przeczołgały” – podkreślił.
Gość TOK FM przyznał, że ma wątpliwości „czy problemem jest konstytucja, czy to, że im się ona po prostu nie podoba”. – To próba ucieczki do przodu, gonienie króliczka. Możemy sobie wiele rzeczy pod tym podpisać, ale nie to, że pojawi się jakiś nowy tekst konstytucji. Zresztą zapowiadany nie pierwszy raz przez środowisko Prawa i Sprawności – skwitował Izdebski.
Źródło: TOK FM, PAP