Dachowanie pojazd i poszukiwania kierowcy w okolicach Kryniczna.

Fot. Wodna Służba Ratownicza

Samochód dachował, a kierowca najprawdopodobniej oddalił się z miejsca zdarzenia. Poszukiwano go zarówno pieszo, jak i z powietrza, ale w okolicy nikogo nie znaleziono. Taki przebieg miała dość nietypowa akcja służb w niedzielny poranek pod Wrocławiem.

2 zespoły Wodnej Służby Ratowniczej, państwowa i ochotnicza straż pożarna, WOPR, policja (w tym jednostka policji wodnej) i pomoc drogowa – takie siły były zaangażowane w niedzielną akcję. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia, które wpłynęło do służb około godziny 8:30. Według niego pojazd miał wpaść do zbiornika wodnego w okolicach Kryniczna pod Wrocławiem.

Na miejscu służby rzeczywiście zastały pojazd, który leżał na dachu w podmokłym terenie przy drodze. W mocno zniszczonym wraku oraz jego najbliższej okolicy nie ujawniono jednak żadnych osób. – Ustalono, że samochodem podróżował najprawdopodobniej tylko kierowca, który oddalił się z miejsca zdarzenia w nieznanym kierunku – relacjonuje Wodna Służba Ratownicza.

Kierowcy i ewentualnych innych poszkodowanych szukano w całej okolicy. Obszar sprawdzono zarówno pieszo, jak i z powietrza za pomocą drona. Służby nikogo nie znalazły, w związku z czym pojazd został odholowany, a działania na miejscu zakończone.

– Dalsze czynności prowadzi policja. Dziękujemy za sprawną współpracę na miejscu zdarzenia – informuje WSR.