
– Takie sytuacje w piłce nożnej się zdarzają, kiedy ludziom zależy. Boli nas to, w jakiej sytuacji jesteśmy. Nie ma co się obrażać – tak John Carver skomentował scysję z Kevinem Blackwellem podczas meczu Radomiak Radom – Lechia Gdańsk, który został przegrany 1:3. Szkoleniowca bardziej zmartwiły okoliczności, w których były tracone gole, ale nie ma mowy o kapitulacji. – Zrobię wszystko, aby to poukładać. Zasługujemy na ekstraklasę – zapewnił trener biało-zielonych.
Lechia Gdańsk ma dwa punkty przewagi nad Widzewem Łódź, który otwiera strefę spadkową i w najbliższej kolejce mecz wyjazdowy do tego rywala. Nic dziwnego, że po przegranej biało-zielonych w Radomiu 1:3 zrobiło się nerwowo.
– Musiałem się trochę uspokoić po meczu. To nie jest wynik, jakiego oczekiwaliśmy. Nie będę szukał wymówek. Murawa była idealna. W szatni wydarzyło się tyle rzeczy, że niektórych to zszokowało. Zostanie to między nami, ale było mocno, bo jest poważna sytuacja – przyznał John Carver.
Jednak nie tylko wynik miał prawo rozzłościć trenera. Podczas spotkania Kevin Blackwell, dyrektor sportowy Lechii najpierw przez jednego z asystentów, Jordana Taita, a potem już osobiście, schodząc z loży do ławki rezerwowych, próbował przekazywać Carverowi jakieś sugestie.
– Takie sytuacje w piłce nożnej się zdarzają, kiedy ludziom zależy. Boli nas to, w jakiej sytuacji jesteśmy. Nie ma co się obrażać – uciął temat na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec.

Lechia Gdańsk przygotowuje transfer
Trenera Lechii najbardziej martwią rzeczy, które ciągną się za drużyną już od pewnego czasu, czyli: brak umiejętności wykorzystania gry w liczebnej przewadze oraz łatwość w traceniu i trudność w strzelaniu bramek.
– Szacunek dla rywala, bo bardzo dobrze grali w osłabieniu. To kolejny raz, kiedy kreujemy sytuacje, ale nie strzelamy. Tomas Bobcek ma dużo sytuacji. Myślę, że potrzebuje odrobiny szczęścia, aby się odblokować. Nie będę krytykować moich piłkarzy, bo dają z siebie wszystko. Jednak nie mogę zaakceptować tego, że rozdajemy prezenty. Trochę jak w święta. Każdy tracony gol to prezent. W przerwie mówimy, aby gonić, a sami strzelamy sobie w stopę, tracąc gola na 0:3 – wyliczał Craver.
Problemem coraz mocniej widocznym jest też krótka ławka rezerwowych i mało zmian w trakcie meczu.
– Są kontuzje i zawieszenia za kartki. Muszę polegać na tych samych zawodnikach, bo na ławce mamy młodzież – przypomniał trener, który w Radomiu stracił Bogdana Wiunnyka na skutek dolegliwości ścięgna Achillesa.

Lechia Gdańsk do Radomia bez trzech piłkarzy. Kilku kolejnych zagrożonych
Jednak mimo trudnej sytuacji nie ma rezygnacji, a wręcz przeciwnie.
Z kim zagrają do końca sezonu zespoły z miejsc 15-17
Lechia Widzew Łódź Arka Gdynia
32. kolejka Widzew (w) Lechia (d) Lech (w)
Mecz zaległy – – Górnik (d)
33. kolejka Legia (d) Korona (w) Termalica (d)
34. kolejka Termalica (w) Piast (d) Raków (w)
– Musimy sobie radzić sami z tą sytuacją, bo sami ją sprokurowaliśmy. Mamy trzy mecze do końca. Zrobię wszystko, aby to poukładać. Ten klub i zawodnicy zrobili bardzo wiele, aby awansować i zrobimy też wszystko, aby się utrzymać. Zasługujemy na ekstraklasę – zapewnił John Carver.
