6 listopada 2025 r. sędzia Sądu Najwyższego Barbara Skoczkowska, na wniosek Prokuratury Krajowej, zgodziła się na uchylenie immunitetu sędzi Teresy Z.-T. z Sądu Okręgowego w Zamościu, obniżyła jej wynagrodzenie o 35 proc. oraz — co jest najistotniejsze w tej historii — zawiesiła ją w czynnościach służbowych na okres sześciu miesięcy.Zarzuty za jazdę pod wpływem alkoholuJak ujawniliśmy w Onecie, dzień wcześniej sędzia Teresa Z.-T. została zatrzymana przez policję za prowadzenie auta pod wpływem alkoholu i spowodowanie kolizji w centrum Zamościa. Policjanci przebadali kierujących pojazdami na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu. Okazało się, że sędzia miała 1,5 promila alkoholu.

Po uchyleniu immunitetu Teresa Z.-T. została przesłuchana w Prokuraturze Krajowej. Sędzia usłyszała zarzut z art. 178a par. 1 Kodeksu karnego, który dotyczy prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości, za co grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

— Po przedstawieniu zarzutów prokurator przesłuchał Teresę Z.-T. w charakterze podejrzanej. Teresa Z.-T. nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i odmówiła wyjaśnień. Prokurator zastosował wobec podejrzanej środek zapobiegawczy w postaci nakazu powstrzymania się od prowadzenia pojazdów mechanicznych na czas trwania postępowania — mówił Onetowi prokurator Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Neosędzia od kilku miesięcy nie rozpoznaje zażalenia

Według naszych informacji jeszcze w tym tygodniu sędzia Teresa Z.-T. będzie mogła wrócić do orzekania. Jak to możliwe? Dokładnie 6 maja br. kończy się okres jej zawieszenia.

— Pani sędzia Teresa Z.-T. jest do dnia 6 maja 2026 r. zawieszona w czynnościach służbowych i jeśli to zawieszenie nie ulegnie przedłużeniu, to po jego upływie pani sędzia będzie mogła wrócić do orzekania — mówi Onetowi sędzia Paweł Tobała, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Zamościu.

Już teraz można powiedzieć, że okres zawieszenia sędzi nie zostanie przedłużony. 18 listopada 2025 r. do Sądu Najwyższego wpłynęło zażalenie jej obrońców na decyzję o uchyleniu immunitetu oraz zawieszenie. Pod koniec listopada ub. r. Prokuratura Krajowa przekazała Sądowi Najwyższemu, a dokładnie Izbie Odpowiedzialności Zawodowej, akta główne śledztwa. Do dziś zażalenie nie tylko nie zostało rozpoznane, ale też nie wyznaczono terminu rozprawy.

Informacja o tym, komu i kiedy została przydzielona sprawa, widnieje na stronie Sądu Najwyższego

Informacja o tym, komu i kiedy została przydzielona sprawa, widnieje na stronie Sądu NajwyższegoŹródło: Internet/Sąd Najwyższy

Od niemal pięciu miesięcy zażalenie na m.in. decyzję o zawieszeniu znajduje się u neosędziego Tomasza Demendeckiego. Według informacji przekazanych nam przez biuro prasowe Sądu Najwyższego sprawę przydzielono mu 17 grudnia 2025 r. Od tego czasu status sprawy widnieje jako: „oczekuje na wyznaczenie terminu”.

Dr hab. Tomasz Demendecki to postać budząca emocje w środowisku sędziowskim. Wykładowca UMCS, były komornik i były adwokat, został nominowany do Sądu Najwyższego przez prezydenta Andrzeja Dudę. W 2022 r. był też promotorem pracy doktorskiej Łukasza Piebiaka, byłego wiceministra sprawiedliwości, który ustąpił ze stanowiska po ujawnieniu przez Onet afery hejterskiej. Był jednym z sędziów, którzy zdecydowali o ważności ostatnich wyborów prezydenckich.O Tomaszu Demendeckim było głośno na początku bieżącego roku, kiedy ujawniliśmy, że rozpoznaje też wniosek o uchylenie immunitetu Jerzego Ziarkiewicza, byłego szefa Prokuratury Regionalnej w Lublinie. To zaufany prokurator Zbigniewa Ziobry, który przechowywał w garażu akta śledztw dotyczących polityków PiS. Neosędzia przez 10 miesięcy nie wyznaczył terminu rozpatrzenia wniosku Prokuratury Krajowej, a w rozmowie z Onetem był zaskoczony, że taka sprawa w ogóle u niego jest. Później okazało się, że Demendecki zajmuje się również sprawą dyscyplinarną Ziarkiewicza. Wszyscy są zaskoczeni sytuacjąPełnomocnikiem zamojskiej sędzi Teresy Z.-T. jest mec. Michał Skwarzyński. Adwokat jest też jednym z obrońców ks. Michała Olszewskiego w sprawie dotyczącej afery w Funduszu Sprawiedliwości oraz sędziego Jakuba Iwańca, który — zdaniem prokuratury — pod wpływem alkoholu kierował autem, które uderzyło w drzewo. Michał Skwarzyński

Michał SkwarzyńskiPAP

Prawnik był zaskoczony naszym telefonem w temacie sędzi Teresy Z.-T. — Nie miałem pojęcia, że Tomek [Tomasz Demendecki — red.] jest sędzią sprawozdawcą w tej sprawie. Nie otrzymałem informacji na ten temat z Sądu Najwyższego. Mam pismo z 18 grudnia 2025 r., że sprawą zajmuje się sędzia Marek Siwek. Nie było również żadnego wniosku o przedłużenie zawieszenia — tłumaczy dr Michał Skwarzyński.

Kilkadziesiąt minut później mec. Skwarzyński ponownie do nas zadzwonił — był już po rozmowie z Tomaszem Demendeckim i Teresą Z.-T. Jak nam przekazał, oni również mieli być zaskoczeni tą sytuacją. Neosędzia Demendecki miał nie wiedzieć, że od 17 grudnia 2025 r. — zgodnie z informacją ze strony Sądu Najwyższego — sprawa ta trafiła do jego referatu.

Całej sprawie smaczku dodaje też fakt, że pełnomocnikiem neosędziego Tomasza Demendeckiego w różnych postępowaniach jest… Michał Skwarzyński. To konflikt interesów, który nie powinien mieć miejsca. — To kuriozalna sytuacja — przyznaje jeden z prawników.

W rozmowie z Onetem Skwarzyński deklaruje, że gdyby wiedział o wyznaczeniu Tomasza Demendeckiego do sprawy sędzi z Zamościa, to padłby wniosek o wyłączenie. Tak się jednak nie stało.

Środowisko prawników jest oburzone

Jak już wyjaśnialiśmy, teoretycznie jest to możliwe, że sędzia nie wie, jakie sprawy do niego trafiają. Wystarczy, że nie będzie na bieżąco sprawdzał swojego referatu w systemie „Supremus”. Każdy sędzia po zalogowaniu się do wewnętrznej sieci widzi wszystkie przydzielone mu sprawy, w tym datę wpływu i sygnatury.

Trudno jednak uwierzyć, że po raz kolejny neosędzia Tomasz Demendecki przez kilka miesięcy nie wie o sprawie, która do niego trafiła.

— Naprawdę od 5 miesięcy nie ma wyznaczonego terminu? — dziwi się sędzia z wieloletnim doświadczeniem. — System dyscyplinarny nie działa. O to właśnie chodziło, aby nie działał i wszyscy mają się dobrze — rozkłada ręce nasz rozmówca.

Nasz kolejny rozmówca z prokuratury: — Jesteśmy oburzeni tym, że pani sędzia, na której ciąży tak poważny zarzut, będzie mogła wrócić do orzekania. Kompletnie tego nie rozumiemy.

Zapytaliśmy biuro prasowe Sądu Najwyższego, co jest powodem zwłoki przy rozpatrywaniu zażalenia. Do momentu publikacji materiału nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania.