Kowalczyk w rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem w swoim stylu szczerze i bez gryzienia się w język opowiedział o pracy w Polsacie. Powodem, dla którego ją stracił, była… krytyka Dariusza Szpakowskiego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo „Zamrażarka” Wojciecha Kowalczyka
— Najgorzej wypadałem, gdy napisałem coś politycznego. Miałem parę razy „zamrażarki” — miesięczne, dwutygodniowe […] To był telefon od szefa: po co to napisałeś? Niepotrzebnie to napisałeś i musimy dwa tygodnie mieć programy bez ciebie. […] A po dwóch tygodniach odmrażamy. Taka kara — powiedział Kowalczyk.
— Chociaż jak padło na krytykę Darka Szpakowskiego, to Marian Kmita postanowił mnie z Polsatu wyrzucić. […] Chodziło mi o to, jak on zna się na piłce ręcznej. Potem miałem z nim tyle spotkań i zdążyłem już go przeprosić, widzieliśmy się kilkanaście razy na różnego rodzaju programach i to jest już dawno wyjaśnione. Jeżeli już miałem kogoś przeprosić, to tylko jego — dodał.
— Ja się z tym nie zgadzałem, że ktoś dał mu do prowadzenia studio do piłki ręcznej, bo wiem o tym, w czym on się najlepiej porusza. […] W piłce i zawsze bardzo dobrze wypadał podczas igrzysk, gdy komentował wioślarstwo itd. A wtedy nie mieli kogo, to dali Darka. Ja coś napisałem, a to był przyjaciel Mariana Kmity i poszła krótka piłka — podsumował.