Piątkowy hit kolejki PKO Ekstraklasy trzymał w napięciu do ostatnich sekund. Legia Warszawa i Widzew Łódź są zagrożone spadkiem do Betclic I ligi, dlatego zwycięzca piątkowego meczu mógł znacznie poprawić swoją sytuację.

Ostatecznie trzy punkty zostały w Warszawie, a rozstrzygająca okazała się akcja w doliczonym czasie gry drugiej połowy. Wówczas na strzał zdecydował się Bartosz Kapustka, a piłkę do siatki skierował z bliska Rafał Adamski.

To już kolejna bramka, którą łodzianie tracą w końcówce spotkania. Gdyby w ostatnim kwadransie gry prezentowali się lepiej, mogliby nawet walczyć o europejskie puchary. Sytuacja jest jednak taka, że poważnie grozi im spadek z ligi.

ZOBACZ WIDEO: Co z przyszłością Lewandowskiego w kadrze? Eksperci nie wyobrażają sobie końca

– Ta drużyna nie ma mentalności, boi się. A jak się boisz, to się cofasz. Jakbyś w 90. minucie nigdy nie wszedł w swoje pole karne, to nikt by ci bramki nie strzelił – mówił na kanale „Prawda Futbolu” Zbigniew Boniek, były prezes PZPN. – To jest powtarzalne, że w 90. minucie Widzew się wycofuje i traci bramkę – dodał.

Widzew potrzebuje nie tylko punktów, ale też wyraźnej zmiany podejścia na boisku. Bez tego klub z dużymi aspiracjami będzie musiał pożegnać się z PKO Ekstraklasą.

Obecnie Widzew zajmuje 16. miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy i znajduje się w strefie spadkowej ze stratą dwóch punktów do bezpiecznej pozycji. Z Kolei Legia złapała oddech i awansowała na jedenastą lokatę.