Jak podkreśla Jonathan Greenberger z Politico, nowy szef węgierskiego rządu ma znacznie więcej wspólnego z liderem Fideszu niż z globalistycznymi eurokratami. Jego zdaniem, optymizm wobec zmian w Budapeszcie może być przedwczesny.

Magyar nie tak odległy od Orbana


„Nowy przywódca Węgier sprzeciwia się przyspieszeniu procesu członkostwa Ukrainy w UE (…) Swoje poparcie dla przyszłego członkostwa Ukrainy w UE uzależnił również od zapewnienia etnicznym Węgrom zamieszkującym ukraińskie Zakarpacie praw językowych i edukacyjnych, twierdząc, ku irytacji Kijowa, że byli oni systematycznie dyskryminowani” – czytany na portalu Politico.


Chociaż Magyar wskazuje na odpowiedzialność Rosji za wojnę na Ukrainie, to przyznaje, iż chce utrzymywać z Moskwą „pragmatyczne stosunki”, ponieważ „geografia jest geografią”.

Kolejny konflikt Budapesztu i Brukseli?


Jonathan Greenberger uważa, że jest kilka spraw, które mogą sprawić, że Budapeszt znów znajdzie się na kursie kolizyjnym z Brukselą.


„W kilku kluczowych kwestiach, które potencjalnie mogą powodować problemy między Budapesztem a Brukselą, Magyar jest znacznie bliższy Orbanowi niż globalistycznym eurokratom” – napisał publicysta Politico. „Gdy tylko uwolni tak bardzo potrzebne mu unijne pieniądze, Magyar i Bruksela mogą szybko znaleźć się w konflikcie na wielu płaszczyznach” – zauważył.


Ekspert zwrócił uwagę na entuzjazm, jaki można było zaobserwować w szeregach europejskich elit po zwycięstwie Tiszy. „Ale zanim zaczną świętować, warto zastanowić się, z kim wygrał Magyar – i jak to zrobił” – podkreślił.

Kontrowersje wokół nominacji w węgierskim rządzie


Tymczasem Péter Magyar powołał swojego szwagra na stanowisko ministra sprawiedliwości i mierzy się z zarzutami o nepotyzm.


Przyszły premier Węgier zdecydował, że resort obejmie Márton Melléthei-Barna — prawnik związany z jego ugrupowaniem, a prywatnie mąż jego siostry.


Decyzja wywołała falę krytyki, na co lider partii TISZA odpowiedział publicznie, tłumacząc motywy swojej nominacji. Jak podkreślił, wybór nie miał nic wspólnego z kalkulacją polityczną. – Nie kierowałem się kalkulacją polityczną – zaznaczył Magyar, wskazując, że kluczowym kryterium było przygotowanie kandydata do przeprowadzenia procesu „przywrócenia praworządności” na Węgrzech.


Czytaj też:
Orban chciał zrezygnować. Dymisji nie przyjętoCzytaj też:
Wybory na Węgrzech. Tak zięć Orbana zarobił na jego porażce