Halina, rozbieraj się, idziemy bić smoki!
Studio CI Games ujawniło koncepty pięciu zbroi żeńskich w Lords of the Fallen 2, sequelu soulslike’a z 2023. Prezentacja odbyła się we współpracy z twórczynią treści TheBackgroundNPC, która specjalizuje się w krytyce „androgynicznych” modeli postaci kobiecych w zachodnich grach AAA i promowaniu bardziej „tradycyjnych” dla gatunku, atrakcyjnych bohaterek. Zbroje są ewidentnie inspirowane latami 80., jakbyśmy znowu trafili do Cymerii.
Chcieliście walecznych. Chcieliście pięknych. Chcieliście prowokujących.
You wanted fierce. You wanted beautiful. You wanted provocative.
Behold – our 5 female-focused armour sets, forged with @BGroundNPC.
Full reveal in her latest video. Link in comments. pic.twitter.com/UukQrfmgcx
— LORDS OF THE FALLEN (@lotfgame) May 4, 2026
Zbroje żeńskie bardzo różnią się od tych, które mogliśmy zobaczyć w pierwszej grze, a które były zdecydowanie praktyczniejsze. Nowe projekty są rzeczywiście mocno prowokujące, mniej realistyczne i bardziej jak z piosenki Nocnego Kochanka. Pytanie, czy pojawią się też inne projekty, ale na tym etapie twórcy chyba zapisali się już do jednego obozu i nie chcą rozmawiać z drugim. W porządku: marketingowo może to być skomplikowane podejście, bo zwykle developerzy starają się (z mniejszym lub większym powodzeniem) być obiektywni, żeby nie odstraszać kupujących, ale może CI Games uznało, że właśnie taka strategia marketingowa przyniesie im sukces. Szczególnie, że tytuł ten jest oskarżany o bycie klonem Elden Ringa.
Już w grudniu zeszłego roku reżyser gry, Marek Tymiński, publicznie deklarował, że jego tytuł nie będzie poprawny politycznie, a zamiast tego skupi się na atrakcyjnych postaciach żeńskich w odsłaniających strojach i zbrojach. Potwierdził również, że studio usunęło oznakowania modeli A/B na rzecz klasycznego Mężczyzna/Kobieta.
Społeczność zareagowała entuzjastycznie: większość komentujących cieszy się, że dostanie takie modele, chociaż trudno wypatrywać wśród nich kobiet. Wiadomo jednak, że Lords of the Fallen 2 nie celuje akurat w żeńską stronę widowni. Pojawiło się też parę krytycznych głosów, że projekty są nudne i przypominają trochę grę mobilną.
Studio chce sprzedać swoją grę, a tytuły i dzieła służą do manifestów: i być może jest to właśnie manifest niezgody na jakiś nurt, który się twórcom nie spodobał. Szczególnie że znajduje to swoich sympatyków. Pytanie tylko, czy samo bycie anty- wystarczy. Z doświadczenia wiem, że uciekanie się do kontrowersji świadczy raczej o desperacji niż odwadze.