Pomimo prób ratowania linii lotniczych przez administrację prezydenta USA Donalda Trumpa amerykański przewoźnik Spirit Airlines kończy działalność. Tysiące pasażerów czeka na zwrot kosztów za odwołane loty.
Ta wiadomość przykuwa uwagę urlopowiczów, bowiem w ślad za Spirit Airlines iść mogą kolejne linie lotnicze. Wojna w Iranie może wpłynąć także na letnie wakacje w Europie. Eksperci wskazują, które trasy lotnicze są najbardziej narażone na cięcia.
Ekspert do spraw handlu Gunter Rieck Moncayo z Fundacji Konrada Adenauera ostrzega: „Największym zagrożeniem jest niedobór paliwa w szczycie sezonu letniego”. Jego zdaniem gdyby sytuacja się pogorszyła, linie lotnicze najpierw ograniczyłyby mniejsze loty regionalne, trasy krótkodystansowe w Europie oraz dodatkowe połączenia wakacyjne.
W pierwszej kolejności ograniczenia lotów mogłyby dotyczyć tras, na których podróżni mogą skorzystać z transportu kolejowego. Następnie mogłoby to dotknąć klasyczne kierunki wakacyjne, takie jak Hiszpania, Grecja czy Turcja.
Niedobór paliwa może spowodować problemy już pod koniec czerwca. Ekspert wyjaśnia, że w razie konieczności linie lotnicze i lotniska będą stosowały selekcję. Oznacza to ustalanie priorytetów tras lotniczych. W takich sytuacjach pierwszeństwo mają często loty towarowe. Kryzys może zatem dotknąć również osoby lecące na wakacje.
Ekonomista Gerrit Heinemann, badacz z Uniwersytetu Niederrhein, ostrzega przed konsekwencjami dla urlopowiczów.
— Kryzys w cieśninie Ormuz psuje wakacyjny nastrój, ponieważ gwałtownie rosnące ceny paliwa lotniczego sprawiają, że koszty lotów stają się nie do opłacenia. Im dłużej trwa blokada cieśniny Ormuz, tym bardziej zagrożone są loty na południe. Możliwe są skoki cen o 30 proc. — i odwołania lotów! — mówi.
Pierwsze ograniczenia w Europie
Pojawiły się już pierwsze problemy z tankowaniem poszczególnych lotów w północnych Włoszech oraz w rejonie Brukseli. Na razie są to pojedyncze przypadki. Presja cenowa jednak rośnie.
Linie lotnicze już reagują. Air France-KLM planuje wprowadzenie ok. 50 euro (niecałe 213 zł, według obecnego kursu wymiany walut) dopłaty do lotów długodystansowych. EasyJet i Ryanair ostrzegają przed dalszymi podwyżkami cen. Lufthansa już dostosowała swoje stawki. Według firmy ubezpieczeniowej Allianz Trade ceny biletów lotniczych wzrosły już łącznie o 5 do 15 proc.
Oficjalnie niektóre linie lotnicze sygnalizują, że nie ma powodu do obaw — pomimo planów awaryjnych dotyczących paliwa lotniczego, które od dawna są omawiane w branży. Rzecznik greckich linii lotniczych Aegean Airlines powiedział w rozmowie z gazetą BILD, że: „obecnie nie ma żadnych obaw co do wystarczających i ciągłych dostaw paliwa lotniczego w Grecji”.
Wyzwaniem dla linii lotniczych jest przede wszystkim utrzymanie stabilnych cen usług. Według niemieckiego magazynu „Spiegel” Lufthansa zapewnia, że dostawy paliwa lotniczego są zagwarantowane co najmniej do końca czerwca. Gdyby sytuacja się pogorszyła, Lufthansa zakłada najpierw niedobory w Azji i Afryce, a dopiero później w Europie.
Linie lotnicze na kluczowych trasach tankują więcej paliwa na lotnisku początkowym, aby zapewnić sobie powrót. Jednak powoduje to wzrost masy samolotu i, co za tym idzie, zużycia paliwa — a w rezultacie również cen biletów.
Przyczyna wzrostu cen paliwa lotniczego wciąż nie została usunięta. 4 maja Iran po raz kolejny ostrzelał amerykańską jednostkę mimo rzekomego zawieszenia broni między stronami. USA grożą odwetem, wydaje się zatem, że droga do zakończenia wojny wciąż jest daleka.