Ucieczka Denisa Bucajewa — odwołanego niedawno ze stanowiska wiceministra zasobów naturalnych i ochrony środowiska — z Rosji do Stanów Zjednoczonych wpisuje się w schemat, który zarysował się po rozpoczęciu inwazji na pełną skalę na Ukrainę w 2022 r.
Przypomina to także wcześniejsze momenty w historii ZSRR, gdy fale ucieczek nasilały się w okresach niestabilności: w czasie czystek pod koniec lat 30., chaosu po rozpoczęciu Operacji Barbarossa podczas II wojny światowej, po śmierci Stalina w 1953 r. oraz podczas rozpadu Związku Radzieckiego pod koniec lat 80. Uciekinierzy rzadko decydują się na taki krok tylko z jednego powodu. Rolę odgrywają problemy osobiste, finansowe, konflikty z przełożonymi czy obawa przed karą często odgrywają rolę.
Jednak tego typu trudności są powszechne w systemach autorytarnych, takich jak ZSRR czy współczesna Rosja, a większość ludzi, którzy ich doświadczają, nie decyduje się na ucieczkę. Zazwyczaj to coś innego przeważa szalę — narastające poczucie, że reżim stał się nie do zniesienia.
Trzy rodzaje ucieczek
Podobnie jak w okresach niestabilności w czasach sowieckich, Rosja przeżywa obecnie falę ucieczek z kraju. Obecnie można wyróżnić trzy formy takiej ucieczki: werbalną, ostateczną i geograficzną. Ucieczka werbalna to publiczne wystąpienia przeciwko reżimowi i ujawnianie jego porażek. Ucieczka ostateczna to samobójstwo. Ucieczka geograficzna to opuszczenie kraju w proteście lub „samowygnanie”.
W Związku Radzieckim wszystkie trzy traktowano — jawnie lub niejawnie — jako zdradę stanu. Samobójstwa wśród radzieckich urzędników nasiliły się podczas czystek stalinowskich w latach 30., ale zmarłych nie można było postawić przed sądem. Natomiast ci, którzy publicznie zabierali głos lub uciekali, często trafiali do więzień albo psychuszek. Współczesna Rosja w dużym stopniu odtwarza tę logikę.
Ucieczka werbalna jest najrzadsza, bo jej cena jest bardzo wysoka. Mimo to w ostatnich latach pojawiły się znaczące przykłady. Władimir Osieczkin, wypędzony z Rosji obrońca praw człowieka, twierdził, że po ogłoszeniu „częściowej” mobilizacji wojskowej przez Kreml we wrześniu 2022 r. liczba wiadomości z poparciem napływających do jego organizacji Gulagu.net z Rosji gwałtownie wzrosła. Następnie rosyjskie media na wygnaniu donosiły, że według anonimowego funkcjonariusza FSB w agencji rośnie sabotaż i nieposłuszeństwo wśród pracowników chcących odejść.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Michaił Chodorkowski, były oligarcha, stwierdził później, że mniej niż jedna trzecia pracowników FSB poparłaby Putina w razie kolejnej rebelii podobnej do marszu Jewgienija Prigożyna na Moskwę w czerwcu 2023 r. Nie da się niezależnie potwierdzić tych szacunków, ale wpisują się one w szerszy trend ucieczki werbalnej w Rosji. Sam Prigożyn publicznie krytykował działania ministerstwa obrony podczas wojny, zanim zainicjował „marsz sprawiedliwości”, domagając się usunięcia wojskowego kierownictwa. Zginął w katastrofie lotniczej dwa miesiące później. W marcu prawnik Ilja Remiesło, przez lata bliski Kremlowi, ogłosił Putina „nielegalnym” przywódcą i wezwał do jego ustąpienia jako zbrodniarza wojennego. Następnie został skierowany na 30 dni do szpitala psychiatrycznego.Natomiast w kwietniu celebrytka i influencerka Wiktoria Bonia stwierdziła, że Putin jest utrzymywany w niewiedzy na temat narastających problemów kraju. Prezenterka prorządowej telewizji nazwała ją w odpowiedzi „ladacznicą” i zażądała, by uznać ją za „zagranicznego agenta”. Bonia mieszka w Monako, więc ewentualne postępowanie odbyłoby się najprawdopodobniej zaocznie.Wotum nieufności wobec rosyjskiego państwa
Drugą formą jest ucieczka ostateczna, znacznie częstsza. We współczesnej Rosji „wypadnięcie z okna” stało się ponurym politycznym memem. Podejrzane zgony często uznaje się za zabójstwa, choć nie zawsze tak jest.
Z moich obserwacji wynika, że część przedstawicieli rosyjskiej elity — ludzi, którzy niegdyś korzystali z bliskości władzy, ale zaczęli ją kwestionować — wybiera samobójstwo, zamiast otwarcie się sprzeciwić. Mimo to ich wybór można uznać za wyjście z porządku politycznego, którego nie chcą już wspierać.
Trzecia forma to ucieczka geograficzna, czyli fizyczne opuszczenie Rosji. Do tej kategorii można prawdopodobnie zaliczyć Bucajewa. Bezpośredni powód jego wyjazdu wydaje się prosty: podobno został uwikłany w śledztwo korupcyjne i stracił stanowisko. Nie wiadomo, czy miał głębsze motywacje polityczne.
Jego odejście wpisuje się w szereg głośnych ucieczek od początku inwazji na Ukrainę. Niedługo po rozpoczęciu wojny z reżimem zerwali i publicznie potępili go Igor Wołobujew, menedżer Gazprombanku, oraz Borys Bondariew, dyplomata stałej misji Rosji przy ONZ w Genewie.
W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy wojny co najmniej sześciu rosyjskich funkcjonariuszy wywiadu i służb bezpieczeństwa publicznie odeszło. Wśród nich byli oficerowie GRU, FSB oraz — co było szczególnie zaskakujące — Federalnej Służby Ochrony (FSO), w której dotąd nie notowano takich przypadków. Wszyscy konsekwentnie wskazywali, że głównymi przyczynami odejścia są korupcja władz, zatajanie prawdy o wojnie i zmuszanie do udziału w operacjach, których nie popierają.
Rosyjscy żołnierze ćwiczą przed Dniem Zwycięstwa. Moskwa, 4 maja 2026 r.EPA/MAXIM SHIPENKOV / PAP
Z pewnością jest wielu innych, którzy opuścili kraj po cichu, nie informując o tym publicznie. Historia rosyjskich zamachów na „uciekinierów” za granicą — od próby zamordowania byłego szpiega Siergieja Skripala w Wielkiej Brytanii w 2018 r., po zabójstwo pilota Maksima Kuźminowa w Hiszpanii w 2024 r. — stanowi dla byłych urzędników wystarczający powód, by znikać bez rozgłosu. Większość rosyjskich urzędników mających opozycyjne poglądy zachowa je dla siebie. Historia ZSRR nauczyła całe pokolenia urzędników, jak niebezpieczne jest otwarte sprzeciwianie się władzy. Mimo to niektórzy nadal decydują się na ucieczkę na różne sposoby.
Ich działania są równoznaczne z wotum nieufności wobec rosyjskiego państwa. W szerszej perspektywie sugerują coś, czego Kreml nie chce przyznać: że pod powierzchnią pozornej stabilności w Rosji narastają polityczne pęknięcia.