Więcej informacji wkrótce.
— Są nadal zarzewia ognia, które cały czas są w trudnych terenach bagnistych. Niedługo wejdzie do akcji pierwszy śmigłowiec i od tych pierwszych minut akcji będziemy uzależniali dalsze kroki. Sytuacja cały czas jest poważna i najbliższe godziny będą pokazywały tendencję, dokąd to będzie zmierzało. Liczymy, że wprowadzenie śmigłowców pozwoli ostatecznie powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia. Patrzymy też na prognozy pogody, zapowiadana jest nieznaczna zmiana kierunku wiatru. Ona też może utrudniać akcję walki z pożarem — przekazał minister Kierwiński w środę podczas porannego briefingu prasowego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Po ministrze głos zabrał komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek. — Na ten moment podmieniamy ratowników, którzy pracowali całą noc i wczorajszy dzień. Mamy obecnie na miejscu 48 zastępów. Na godz. 8 dojedzie kolejne 58. To są zastępy z województwa lubelskiego, ale również kompania gaśnicza z województwa małopolskiego. Do tego jeden moduł GFF [specjalistyczna jednostka Państwowej Straży Pożarowej przeznaczona do gaszenia pożarów lasów z ziemi] z województwa podkarpackiego — mówił dowodzący akcją.
Wielka akcja gaśnicza pod Biłgorajem
Strażak dodał, że obecnie kluczowym elementem, jeśli chodzi o działania z ziemi, jest przebudowa linii gaśniczych, które były do tej pory w odcinkach bojowych, na kolejny teren, bardzo trudno dostępny.
— Późniejsze są dla nas śmigłowce. Dwa już są podniesione i do nas lecą. To jest Black Hawk oraz śmigłowiec z Lasów Państwowych. Dwa pozostałe dolecą w trochę późniejszym czasie. Oraz dwa dromadery. I tutaj, jeśli chodzi o trudno dostępne tereny, to właśnie działania gaśnicze z powietrza są dla nas kluczowe — mówił Kruczek.
Krótko wypowiedziała się również minister klimatu i środowiska Paulina Henning-Kloska. — Najważniejsze, oczywiście, należy do strażaków, którzy dowodzą akcją. Służby leśne robią poranny ogląd z powietrza sytuacji. Prowadzą też analitykę, którą potem wymienimy się i dostarczymy na potrzeby straży pożarnej i panów generałów, którzy dowodzą akcją. Oczywiście nasz sprzęt jest już w gotowości, część w drodze, by wspierać akcję z powietrza — zapewniła.
Samolot rozbił się podczas akcji gaśniczej na Lubelszczyźnie
Podczas akcji gaśniczej w Nadleśnictwie Józefów doszło do tragicznego wypadku. W rejonie objętym pożarem lasu rozbił się samolot gaśniczy Dromader. Zginęła jedna osoba.
Według nieoficjalnych informacji, które podaje RMF FM, przyczyną wypadku były złe warunki atmosferyczne, a do rozbicia maszyny doszło podczas ostatniej fazy lotu. W sieci znajduje się również prawdopodobne nagranie z momentu katastrofy.
Pożar wybuchł w godzinach popołudniowych, około godz. 15. Ogień bardzo szybko przeniósł się w korony drzew, tworząc pożar wierzchołkowy, który objął powierzchnię 100 hektarów. Sytuację komplikowały silne podmuchy wiatru oraz panująca susza. Z powodu dynamicznie rozwijającego się żywiołu około godz. 15.30 zamknięto drogę wojewódzką nr 849, kierując ruch na objazdy przez Aleksandrów, Łukową i Księżpol.
Media informowały, że na miejscu pożaru pracuje około 300 strażaków i 70 pojazdów ratowniczo gaśniczych. Po godz. 22 na miejsce zdarzenia zadysponowane zostały dodatkowe siły i środki.