To z okna tego mieszkania w trakcie interwencji policji wyskoczył 68-latek, który zginął w wyniku doznanych obrażeń. Z naszych ustaleń wynika, że na szyi miał część sznura, którego drugi koniec przywiązany był do kaloryfera.
Jak relacjonowaliśmy w Onecie, wszystko wydarzyło się w poniedziałek wieczorem na warszawskim Żoliborzu. Policjanci zostali wezwani przez mieszkańców jednego z bloków przy ul. Powązkowskiej.
— Zgłoszenie wpłynęło do nas około godz. 18.50. Mieszkańcy wezwali policję, ponieważ od dłuższego czasu nie widzieli swoich sąsiadów. Poza tym z mieszkania na trzecim piętrze wydobywał się nieprzyjemny zapach — mówiła Onetowi podinsp. Elwira Kozłowska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa V.
Kiedy nikt nie otwierał drzwi, funkcjonariusze wezwali na pomoc strażaków. Przy pomocy podnośnika mundurowym udało się wejść do mieszkania przez otwarte okno. W tym samym momencie usłyszeli hałas. Okazało się, że z okna z drugiej strony lokalu wyskoczył mężczyzna. Pomimo natychmiastowo podjętej reanimacji nie udało się go uratować. 68-latek zmarł.
– W jednym z pokoi policjanci ujawnili ciało. Było w tak znacznym stanie rozkładu, że nie dało się ustalić tożsamości tej zmarłej osoby – mówił nam Elwira Kozłowska.
Dziś poznaliśmy nowe szczegóły tej sprawy. Jak ustalił nieoficjalnie Onet, znalezione w mieszkaniu ciało znajdowało się w foliowym worku, zaklejonym taśmą. Potwierdza nam to policja i prokuratura. To może świadczyć o tym, że nie był to zgon naturalny, tylko ktoś mógł przyczynić się do jego śmierci.
Znamy też nowe okoliczności śmierci tego drugiego mężczyzny. Z nieoficjalnych informacji Onetu wynika, że 68-latek, który skoczył z okna, miał zawiązany na szyi sznur. Jego druga część przywiązana była do kaloryfera w mieszkaniu. Wszystko wskazuje na to, że sznur zerwał się w trakcie skoku.
Materiały tej sprawy zebrane przez policjantów trafiły już do prokuratury. Ta podjęła już pierwsze decyzje.
– Wszczęte zostało śledztwo, które dotyczy zabójstwa, dokonanego nie później niż 4 maja br., w nieustalonym na razie miejscu, mężczyzny o nieustalonej w tym momencie tożsamości. Potwierdzam, że jego ciało, ujawnione w mieszkaniu przy ul. Powązkowskiej, zawinięte było w foliowy worek, zaklejony taśmą bezbarwną – mówi Onetowi prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
– W drugim zakresie badamy kwestie doprowadzenia drugiego z mężczyzn, namową lub przez udzielenie pomocy, do targnięcia się na własne życie w dniu 4 maja. W ramach jednego postępowania mamy więc dwa zdarzenia i badamy okoliczności śmierci dwóch osób, prawdopodobnie dwóch członków rodziny, które najprawdopodobniej zamieszkiwały w tym lokalu przy Powązkowskiej – dodaje prok. Skiba.
Chodzi o dwóch braci. Z naszych ustaleń wynika, że mieszkali tam 68-letni Dariusz D. i 61-letnie Roman D. Ten drugi mieszkał wcześniej na Śląsku, ale po śmierci matki miał przeprowadzić się do brata do Warszawy. Na razie nie jest na 100 proc. pewne, że mężczyzna, którego ciało odkryto w lokalu przy Powązkowskiej, to ten młodszy z braci. Znaczny stan rozkładu zwłok uniemożliwia wciąż identyfikację.
– Do pełnego ustalenia tożsamości tego drugiego mężczyzny, potrzebne będzie przeprowadzenie badań z zakresu DNA. Przy czym dokumenty tożsamości obydwu tych osób zostały znalezione w mieszkaniu. Oba ciała trafiły do Zakładu Medycyny Sądowej, gdzie przeprowadzona zostanie sekcja zwłok, która pomoże określić przyczyny śmierci. Będziemy się starali, żeby została ona przeprowadzona w tym tygodniu – podkreśla prok. Skiba.