Samuel Schumacher — jest redaktorem szwajcarskiego serwisu Blick.ch. Specjalizuje się w polityce międzynarodowej

Władimir Putin się boi. Obawia się, że podczas jego parady w sobotę, 9 maja, na placu Czerwonym w Moskwie główną rolę odegrają ukraińskie drony.

W obawie przed atakiem Kreml ograniczył tę gigantyczną uroczystość do minimum: żadnych czołgów oraz prawie żadnych gości z zagranicy. Aby nie zostać ośmieszonym przed całym światem, Putin chce nawet wymusić 48-godzinne zawieszenie broni z Ukrainą — jednak tylko na czas parady 9 maja. Mimo to postąpił nierozsądnie, atakując Ukrainę. Złamał w ten sposób ogłoszone przez Kijów zawieszenie broni od północy 6 maja.

Jednak Ukraina nie daje się zwieść Kremlowi — i przeraża swojego wroga możliwością zadania precyzyjnego ciosu.

Parady wojskowe z okazji 9 maja są w Rosji świętem narodowym. To właśnie podczas nich Kreml świętuje zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami. Zazwyczaj Rosja prezentuje podczas głównej parady w Moskwie wszystko, co ma do zaoferowania druga co do wielkości armia świata.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo W sobotę, 9 maja, Putin jednak ograniczy przepych do minimum. Na paradzie ma być obecnych kilka orkiestr marszowych, kilka myśliwców ma wyczarować rosyjskie barwy na niebie — i to już prawie wszystko.

W obawie przed ukraińskim atakiem Putin kazał przetransportować do Moskwy ponad 280 systemów obrony powietrznej z różnych regionów kraju. W ten sposób osłabia regiony, których obrona powietrzna i tak jest na skraju wyczerpania z powodu trwających od tygodni ukraińskich ataków dalekiego zasięgu.

Rosja musi się bezradnie przyglądać

Kijów twierdzi, że wyeliminował znaczne części rosyjskiego przemysłu naftowego oraz dużą liczbę systemów obrony powietrznej za pomocą dronów własnej produkcji i pocisków manewrujących. Strategicznie ważny magazyn ropy w nadmorskim mieście Tuapse nad Morzem Czarnym został trafiony przez Ukrainę cztery razy w krótkim czasie. Rosja musiała się bezradnie przyglądać.

Na tydzień przed paradą z okazji Dnia Zwycięstwa ukraińskie drony pojawiły się na moskiewskim niebie. Jeden z nich wleciał w wieżowiec mieszkalny, zaledwie sześć km od Kremla. Inny był ścigany przez kilka minut przez dwa helikoptery, zanim udało się go zatrzymać. We wtorek ukraiński pocisk manewrujący typu Flamingo uderzył również w fabrykę broni położoną kilkaset kilometrów za Moskwą.

Nic dziwnego, że według raportów służb specjalnych Putin prawie nie spędza już czasu w swoich rezydencjach pod Moskwą, lecz woli chować się w luksusowych bunkrach na południu Rosji. Najwyraźniej również dlatego, że obawia się próby zamachu stanu ze strony własnych szeregów.

W tych okolicznościach prawie żaden z międzynarodowych gości nie przyjedzie na Paradę Zwycięstwa. Słowacki premier Robert Fico odwołał swój udział. Oprócz Putina w sobotę na trybunie zasiądą jedynie prezydenci Białorusi, Kirgistanu i Kazachstanu. Stanowi to wyraźny kontrast w stosunku do roku 2025, kiedy to przybyło 27 zaproszonych gości — w tym prezydent Chin Xi Jinping oraz obalony już wówczas władca Wenezueli Nicolas Maduro.

O tym, jak bardzo Putin jest zdenerwowany, świadczy ogłoszone przez niego jednostronne zawieszenie broni w Ukrainie w piątek i sobotę. Moskwa grozi Kijowowi niszczycielskim atakiem na centrum miasta, jeśli ukraińskie drony nie zaprzestaną działań w tym czasie.

Zełenski zaskakuje Putina jego własnymi sztuczkami

Jednak Zełenski zna sztuczki Putina. Rozejm miał rozpocząć już w nocy z wtorku na środę — ogłosił prezydent Ukrainy — zmuszając tym samym Moskwę do działania. Rosja złamała jednak ogłoszone przez Kijów zawieszenie broni, ukraińscy specjaliści od dronów mogą zatem zaatakować w sobotę.

Ukraina udowodniła, że potrafi ominąć rosyjską obronę powietrzną i uderzyć w Moskwę. Ukraińscy eksperci wojskowi, tacy jak politolog i oficer Andrij Tkatczuk, wzywają jednak do strategicznej dalekowzroczności. Tkatczuk pisze na platformie Telegram, że zamiast atakować Moskwę, Ukraina powinna uderzyć w te cele wojskowe w regionach, które zostały odsłonięte przez wycofanie obrony powietrznej.

Putin się boi. Tak bardzo, że tymczasowo wyłączył mobilny internet w centrum Moskwy. Fakt, że władca Kremla nie ufa już własnym zdolnościom obrony przeciwlotniczej i rezygnuje ze swojej parady, pokazuje, jak poważna jest sytuacja Rosji.