Konkurs, który łączy pokolenia

Konkurs organizowany jest przez Archiwa Państwowe oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej. Skierowany został do uczniów klas 4–8 szkół podstawowych. Wszystko, by zachęcić  młodych ludzi do poznawania historii własnej rodziny, a przez nią także dziejów małej ojczyzny, regionu i kraju.

Jak podkreśla Krzysztof Klapka z Archiwum Państwowego w Bydgoszczy, przewodniczący komisji konkursowej, poziom prac z roku na rok rośnie.

 Prac mamy trochę mniej niż w ubiegłym roku, zgłosiło się dokładnie 31 uczestników, natomiast są one coraz lepsze merytorycznie. Coraz więcej pojawia się w nich elementów dotyczących historii rodziny, regionu oraz tej małej i wielkiej ojczyzny — mówi.

W poprzedniej edycji województwo kujawsko-pomorskie miało aż troje laureatów na szczeblu ogólnopolskim, co było rekordowym osiągnięciem.

Nie tylko drzewo genealogiczne

Choć drzewo genealogiczne jest ważnym elementem konkursu, uczestnicy przygotowali znacznie szersze projekty edukacyjne. Najczęściej mają one formę prezentacji komputerowych, ale pojawiają się także prace przestrzenne, makiety, kroniki i rozbudowane opowieści rodzinne.

Niektórzy uczniowie sięgają w swoich poszukiwaniach nawet kilkaset lat wstecz. W przypadku najlepszych prac historie rodzin obejmują średnio dziewięć lub dziesięć pokoleń.

 Ten konkurs ma jednoczyć i cementować rodziny. Najmłodsi zbierają informacje od starszych, bo to właśnie oni są często najlepszym źródłem wiedzy — podkreśla Krzysztof Klapka.

Rodzinne historie zapisane w pamiątkach

Prace pokazują, jak złożone były losy rodzin z regionu. W genealogicznych opowieściach pojawiają się migracje za ocean, wyjazdy zarobkowe, ucieczki przed wojną, zesłania, powroty do kraju i więzi utrzymywane mimo odległości.

Organizatorzy przyznają, że każdego roku zaskakuje ich pomysłowość uczestników. Jedna z prac miała formę drzewa genealogicznego o szerokości około 10 metrów i wysokości 2,5 metra. Inna — przygotowana przez Janka Frątczaka — została wykonana jako makieta domu, w którym poszczególne pokoje symbolizują kolejne gałęzie rodziny.

Inspiracją dla chłopca była historia jego dziadka, który przez lata gromadził rodzinne materiały i pisał kroniki.

 Dziadek kochał swój dom, bo sam go zbudował. Dlatego moja praca jest domkiem, a pokoje to historie rodzinne — opowiada Janek.

W jego projekcie znalazły się m.in. opowieści o przodkach ze Śliwic, rycerskich korzeniach rodziny oraz wojennych losach bliskich. W pracy, która powstawała przez rok, pomagały mu mama i ciocia.

Parawan z jedenastoma pokoleniami

Swoją historię rodzinną zaprezentowała także Zofia Siedlecka ze Szkoły Podstawowej w Chrostkowie. Jej drzewo genealogiczne zostało umieszczone na parawanie, do którego można dołączać kolejne elementy.

Na pracy znalazło się około 120 osób, choć całe drzewo genealogiczne rodziny obejmuje już około 2,5 tysiąca nazwisk i sięga jedenastu pokoleń.

Szczególne wrażenie zrobiła na Zosi historia prababci Genowefy, która jako jedenastoletnia dziewczynka sama wypłynęła statkiem do Stanów Zjednoczonych.

 Dla mnie to jest niezwykłe. Nie wiem, czy sama bym się na to odważyła — przyznaje uczestniczka konkursu.

W rodzinnych poszukiwaniach pomagał jej wujek genealog. Dzięki temu Zosia odkryła również mniej oczywiste powiązania rodzinne, w tym historię Tomasza Kłosowskiego, związaną z objawieniami maryjnymi.

Laureaci pojadą dalej

Na szczeblu wojewódzkim wyłoniono sześcioro laureatów: troje w kategorii klas 4–6 oraz troje w kategorii klas 7–8. Zwycięzcy zakwalifikowali się do etapu ogólnopolskiego.

W finale krajowym weźmie udział 16 laureatów z całej Polski. Ogłoszenie wyników zaplanowano w maju, a ogólnopolska gala odbędzie się w Białymstoku, gdzie mieści się archiwum wiodące tegorocznej edycji konkursu.

Historia zaczyna się w domu

„Bez korzeni nie zakwitniesz” pokazuje, że genealogia nie musi być zajęciem wyłącznie dla dorosłych pasjonatów archiwów. Dla młodych ludzi staje się sposobem na poznanie własnej tożsamości, rozmowę z dziadkami, odkrywanie rodzinnych pamiątek i lepsze zrozumienie historii.

Bo czasem wielka historia nie zaczyna się w podręczniku, lecz w starej kronice, rodzinnym albumie albo w opowieści dziadka przy stole. I jak się okazuje — młodzi potrafią słuchać uważniej, niż mogłoby się wydawać.