Około 100 żołnierzy wojsk obrony
terytorialnej, głównie z Kraśnika i Zamościa, wspiera strażaków walczących z ogniem w powiecie biłgorajskim. Pożar wybuchł wczoraj po południu i bardzo szybko się rozprzestrzenił, obejmując teren Puszczy Solskiej. Wojsko do pomocy skierowało także pięć pojazdów: ciężarówki terenowe i karetkę.
Lubelscy terytorialsi pomagają strażakom w walce z żywiołem
„W akcji wsparcia straży pożarnej na Lubelszczyźnie uczestniczy obecnie blisko 100 żołnierzy WOT-u oraz 5 pojazdów Wojska Polskiego – ciężarówki terenowe i karetka” – napisał wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz w mediach społecznościowych.
Około 70 terytorialsów z 24 Batalionu Lekkiej Piechoty w Kraśniku i 25 Batalionu Lekkiej Piechoty w Zamościu zajmuje się m.in. zabezpieczaniem rejonu działań, lokalizowaniem zarzewi ognia oraz dogaszaniem pogorzelisk – wygaszają tlące się powierzchnie w ściółce.
Jak informuje zespół prasowy wojsk obrony terytorialnej, kolejne grupy wojskowych pozostają w gotowości do natychmiastowego wsparcia, najpóźniej w ciągu trzech godzin. „Do działań przygotowywani są również żołnierze posiadający uprawnienia pilarzy. Skala zaangażowania wojsk będzie dostosowywana do rozwoju sytuacji i zgłaszanych potrzeb” – podkreślono w informacji umieszczonej w mediach społecznościowych WOT-u.
Informację o skierowaniu żołnierzy do pomocy strażakom przekazał w nocy wicepremier Kosiniak-Kamysz. Szef MON-u poinformował, że „żołnierze WOT ruszają do pomocy strażakom walczącym z tragicznym pożarem lasów na Lubelszczyźnie w powiecie biłgorajskim”. Dodał, że po rekonesansie zostaną określone zasady i miejsce współdziałania ze strażą pożarną.
Współdziałanie
WOT
ze strażą pożarną
W południe w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa w Warszawie premier Donald Tusk spotkał się z szefami służb, które biorą udział w akcji gaśniczej. Podczas posiedzenia sztabu kryzysowego gen. insp. Marek Boroń, komendant główny Policji, poinformował, że do godziny 12.00 policyjny Black Hawk dokonał 23 zrzuty wody z wykorzystaniem zbiornika, tzw. Bambi Bucket, o pojemności 3 tys. litrów i niedługo do akcji przystąpi druga policyjna maszyna przystosowana do pomocy strażakom. Niestety, działania utrudnia silny wiatr, co zaznaczył przebywający na miejscu Marcin Kierwiński, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Oprócz policyjnych śmigłowców w akcji biorą udział także maszyny Lasów Państwowych. Niestety, we wtorek podczas próby gaszenia ognia rozbił się samolot gaśniczy PZL M-18 Dromader, czarterowany przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Warszawie. W katastrofie zginął pilot. Przyczyny wypadku bada Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych oraz prokurator.
We wtorkowej akcji gaszenia pożaru brały udział samoloty i śmigłowiec z jednostek regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, Warszawie, Łodzi oraz Radomiu. Na ziemi w akcji uczestniczyły dziesiątki jednostek straży pożarnej. W środę od wczesnych godzin porannych ponownie włączono do akcji statki powietrzne, a starosta biłgorajski Andrzej Szarlip poinformował, że na pewno ponad 100 ha lasu uległo zniszczeniu. Dodał też na briefingu prasowym, że linia ognia wynosi około 800 m. Silny wiatr doprowadził do powstawania punktowych ognisk w odległości do kilometra od głównego frontu pożaru. W walkę z żywiołem zaangażowano także specjalistyczny moduł GFFFV z Podkarpacia, czyli zespół ratowniczy przeznaczony do gaszenia wielkich pożarów lasów. Strażacy wykorzystują drony i kamery termowizyjne, aby precyzyjnie lokalizować zarzewia ognia ukryte w ściółce.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało pilny alert dla mieszkańców powiatu biłgorajskiego (gminy Łukowa, Józefów, Aleksandrów). Zalecono im, aby wyłączyli wentylację, ograniczyli przebywanie na zewnątrz, przygotowali dokumenty i najpotrzebniejsze rzeczy na wypadek ewakuacji oraz unikali zbliżania się do miejsca pożaru. Ogień objął już około 250 ha lasów.