Od 20 kwietnia br. Hubert Hurkacz współpracuje z nowym trenerem. Został nim Francuz Gilles Cervara, który wcześniej był szkoleniowcem Rosjanina Daniiła Miedwiediewa. Wszystko rozpoczęło się od drugiej rundy turnieju ATP 1000 w Madrycie, gdzie Hurkacz przegrał 4:6, 6:7 (4) z Lorenzo Musettim. Potem Hurkacz mógł odtrąbić pierwszy sukces pod wodzą nowego trenera, bo doszedł do finału Challengera w Cagliari. Tam jednak przegrał 4:6, 4:6 z Matteo Arnaldim. W środę Hurkacz zagrał na korcie centralnym w Rzymie z Niemcem Yannickiem Hanfmannem.
Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. „Pierwsza Polka w historii”
Hurkacz zaczął od tego, co lubi najbardziej
Początek spotkania nie był tak prosty, jak mogłoby się wydawać. Hurkacz i Hanfmann utrzymywali swoje podania, natomiast było widać, że kort ziemny na Campo Centrale nie jest najlepiej przygotowany. W piątym gemie Hurkacz popełnił dwa podwójne błędy serwisowe, które dały Hanfmannowi cztery break pointy. Polak był w stanie wrócić z wyniku 0:40 i utrzymał swoje podanie. Tenisistom w grze nie pomagały warunki, bo w Rzymie był dosyć spory wiatr.
Hurkacz nie wypracował sobie żadnej szansy na przełamanie Hanfmanna, więc set rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku. Polak prowadził już 5:1, ale Niemiec wygrał dwie kolejne wymiany. Dawid Olejniczak, komentator Polsatu Sport podkreślał, że Hurkacz grał dosyć pasywnie. Ostatecznie Hurkacz wygrał tie-breaka 7:3 i okazał się lepszy w pierwszym secie.
Tie-break po tie-breaku, tylko efekt różny
Drugi set zaczął się bardzo podobnie, bo Hurkacz i Hanfmann bez problemów utrzymywali swoje podanie. – Mecz jest schematyczny i powtarzalny – dodał Olejniczak. Wydawało się, że Hurkacz jest bardzo blisko przełamania rywala w siódmym gemie, bo przegrywał 15:40 i zdołał doprowadzić do równowagi. Nie było jednak break pointa, bo Hanfmann znów utrzymał swój serwis.
Zobacz też: Bojkot? Oto stanowisko Rybakiny. Kazaszka mówi wprost
W kolejnym gemie Hurkacz znów był w trudnej sytuacji. Polak musiał bronić dwóch break pointów od wyniku 15:40 i znów doprowadził do równowagi, a potem utrzymał swój serwis. Hurkacz prowadził 30:0 w jedenastym gemie i wydawało się, że za moment pojawią się pierwsze break pointy. Hanfmann jednak wygrał cztery kolejne wymiany i znów utrzymał swój serwis. Doszło do tie-breaka, który okazał się odwrotnością tego pierwszego. Tym razem to Hanfmann zdominował rywalizację i wygrał go 7:2. Zatem o awansie do drugiej rundy turnieju ATP 1000 w Rzymie musiał rozstrzygnąć trzeci set.
Koszmar trzeciego seta. Hurkacz wręczył rywalowi wygraną
Trzeci set, który zaczął się bardzo źle dla Polaka. Hurkacz przy równowadze najpierw wpakował forhend w siatkę, a potem posłał bekhend w aut, co zaowocowało przełamaniem dla Niemca. Potem wcale nie było lepiej. Seria błędów kosztowała Hurkacza kolejną utratę serwisu, a nawet gdy przy stanie 1:4 Polak odrobił część strat, to zaraz zagrał najgorszego gema w tym meczu, dając się przełamać po raz trzeci w secie, Tym razem do zera. To samo zresztą było, gdy Hanfmann serwował na mecz. Hurkacz trzy razy zagrał wtedy w siatkę, raz w aut i w koszmarnym stylu pożegnał się z turniejem w Rzymie wynikiem 2:6 w decydującej partii.