Według relacji opisanych w kwietniu przez Wirtualną Polskę do zdarzenia miało dojść 15 marca. Senator pojawił się w szpitalu wraz z bliską osobą, jednak – jak twierdzą świadkowie – nie skierowali się na izbę przyjęć, lecz bezpośrednio na oddział chirurgii. – Pacjent powinien trafić na izbę, potem być przyjęty na oddział i dopiero do pokoju zabiegowego. Zwykli ludzie czekają w kolejce, a ci weszli jak do siebie – powiedział pracownik szpitala, cytowany przez portal.

Na oddziale miał już czekać ordynator, a następnie dołączyli anestezjolog i pielęgniarka anestezjologiczna. „Ordynator chirurgii i anestezjolog powinni pełnić dyżur na oddziałach. Zamiast tego zajmowali się osobą z rodziny senatora” – czytamy. Z ustaleń wynika, że zabieg przeprowadzono jeszcze tego samego dnia. Jednocześnie – jak podaje WP – w dokumentacji placówki brakuje pełnych danych dotyczących tej procedury. Pacjent więc formalnie nigdy nie znalazł się na oddziale.

Zobacz wideo

Lekarze masowo odmawiają aborcji w szpitalach, a w swoich gabinetach wypisują odpowiednie recepty za grubą kasę

Dyrektor szpitala: Według ustaleń wersja pana Lenza nie ma pokrycia w rzeczywistości

Po publikacji w szpitalu powołano komisję wewnętrzną do wyjaśnienia sprawy, a także rozpoczęła się kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia. – Kontrola zakończyła się negatywną oceną placówki. Ujawniła, że szpital nie zapewnił należytej, całodobowej opieki lekarskiej w Oddziale Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej oraz w Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii w dniu 15 marca przez udzielenie w trakcie dyżuru lekarskiego przez jedynych lekarzy będących na dyżurach w tych oddziałach, świadczenia poza systemem świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych – przekazała w środę (6 maja) rzeczniczka prasowa kujawsko-pomorskiego oddziału NFZ Barbara Nawrocka.

Na szpital nałożono karę 134 tys. zł. Placówka ma 14 dni na odwołanie się od tej decyzji. Dyrektor szpitala Mariusz Trojanowski powiedział w środę PAP, że ustalenia wewnętrznej komisji szpitalnej są zbieżne z ustaleniami NFZ. – Pokazuje to, że wersja pana Lenza nie ma pokrycia w rzeczywistości. Po zapoznaniu się z uzasadnieniem wystąpienia pokontrolnego NFZ podejmiemy decyzję, czy będziemy się odwoływali od kary – wskazał dyrektor.

Senator KO zapewnia, że zabieg u jego syna został wykonany „z zachowaniem właściwych procedur medycznych”

Dyrektor szpitala podawał wcześniej, że komisja wewnętrzna w trakcie prac „ujawniła dokument, który był przerabiany, dorabiany”, a dotyczy to książki wpisów lekarskich oddziału szpitala, gdzie na doklejonej stronie ręcznie odnotowano taki zabieg. Lenz w wydanym 7 kwietnia oświadczeniu zapewnił, że zabieg u jego syna został wykonany „w warunkach szpitalnych przez lekarzy pełniących w tym dniu dyżur, z zachowaniem właściwych procedur medycznych”.

W kolejnym oświadczeniu, nagranym i umieszczonym w internecie, senator i jego żona powiedzieli, że „dokumentację z zabiegu 13-letniego dziecka posiadają rodzice i z tego, co już wiadomo, kontrolerzy z NFZ, a także Izba Lekarska w Toruniu”. Twierdzili, że dyrektor szpitala rozpowszechnia w mediach informacje, jakoby jej nie posiadał i w związku z tym zapowiedzieli, że skierują do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim.

Wskazał, że to m.in. te względy zdecydowały o przekazaniu obu postępowań poza okręg włocławski, z wykluczeniem okręgu toruńskiego, do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. Na postanowienie o przekazaniu sprawy do innej jednostki organizacyjnej prokuratury nie przysługuje zażalenie.

Redagowała Kamila Cieślik