Zdaniem prof. Tomasza Płudowskiego ostatnie przekazy Białego Domu są częściowo wymuszone tym, że administracja w Waszyngtonie próbuje obejść restrykcje konstytucyjne, które nakazywały zakończenie działań wojennych na Bliskim Wschodzie.
– Do końca nie wiemy, co w Białym Domu się dzieje. Kto podejmuje ostateczne decyzje i na jakim etapie są negocjacje między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Natomiast widać, że od dłuższego czasu jest chaos informacyjny. Trump i członkowie administracji wyrażają różne opinie. Nawet na temat tego, czy wojna powinna być rozpoczęta, czy jest potrzebna, na jakim etapie jest konflikt i czy rozmowy z Iranem w ogóle są prowadzone – mówi WP amerykanista Tomasz Płudowski, prodziekan Wydziału Nauk Społecznych i profesor nadzwyczajny Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej w Warszawie.
Chiny weszły do gry o Ukrainę. Słowa eksperta nie pozostawiają złudzeń
W jego ocenie jest tam dużo blefu i wygląda jak forma prowadzenia komunikacji politycznej na poziomie Trumpa, czyli jednoosobowym, amatorskim i instynktownym.
– Prezydent USA mówi to, co uzna za stosowne w danym momencie, i nie przejmuje się spójnością. Na pewno nie jest to komunikacja profesjonalna, przygotowana przez kogoś, kto się tym zajmuje zawodowo i myśli w kategoriach długoterminowych – uważa ekspert.
Rubio ogłasza koniec „Epickiej Furii”. Trump powiadomił Kongres
Wstrzymanie „Projektu Wolność”
Prezydent USA Donald Trump ogłosił we wtorek zawieszenie rozpoczętego dzień wcześniej „Projektu Wolność”, czyli operacji mającej ułatwiać żeglugę statkom w cieśninie Ormuz. Wstrzymanie ma potrwać „krótki czas”. Biały Dom wiąże je z postępami w rozmowach z Iranem.
Kilka godzin wcześniej sekretarz stanu USA Marco Rubio ogłosił, że operacja „Epicka Furia” przeciwko Iranowi została zakończona, a USA uruchomiły „Projekt Wolność” – defensywną misję mającą otworzyć cieśninę Ormuz dla żeglugi handlowej.
– Operacja Epicka Furia się zakończyła i prezydent poinformował o tym Kongres. Skończyliśmy z tą fazą. Teraz przeszliśmy do „Projektu Wolność” – powiedział Rubio podczas briefingu prasowego w Białym Domu.
Jego zdaniem USA osiągnęły wszystkie cele dotychczasowych działań, a nowa operacja, której zadaniem jest udrożnienie cieśniny Ormuz dla żeglugi statków handlowych, ma być „ściśle obronna”. W podobnym tonie we wtorek wypowiadał się szef Pentagonu Pete Hegseth.
Trwał cały jeden dzień. Projekt Trumpa w Ormuzie wstrzymany
„Biały Dom na razie nie ma pomysłu”
– Wygląda na to, że jest jakiś klincz, do którego Trump nie chce się przyznać i potwierdzić oficjalnie. Zresztą on nie podawał od początku konsekwentnie celów udziału USA w wojnie, w związku z tym trudno ocenić ich realizację – komentuje prof. Tomasz Płudowski.
I jak zauważa, większość komentatorów mówi, że wojna nie miała przyjętej spójnej strategii i ona się właściwie nie udała.
– W szczególności robią to Europejczycy. Jedni bardziej bezpośrednio jak kanclerz Niemiec Friedrich Merz, a inni bardziej subtelnie jak na przykład król Karol, który sugerował, że Stany Zjednoczone powinny wspierać w znacznie większym stopniu Ukrainę – mówi nam amerykanista.
I jak dodaje, wojna jest obecnie trochę w zawieszeniu.
– Ani nie jest oficjalnie zakończona, ani nie jest sukcesem Trumpa, ani nie wiadomo, co będzie dalej. Wydaje mi się, że w Białym Domu zastanawiają się po prostu, co zrobić. I na razie nie mają pomysłu – ocenia rozmówca Wirtualnej Polski.
Armia USA odblokuje cieśninę Ormuz? „Mamy eskalację”
„Trumpowi nie wyszła wojna z Iranem”
Według „New York Times”, „dla Białego Domu upór, że wojna się skończyła, był najnowszym retorycznym krokiem mającym na celu odrzucenie wojny, która stworzyła największy kryzys polityczny prezydentury Donalda Trumpa”.
„Mimo deklaracji Marca Rubio, że cele wojny zostały osiągnięte, tak się nie stało […] Niemniej jednak zarówno Donald Trump, jak i Marco Rubio mają wiele powodów, by twierdzić, że „Epic Fury” zakończyło się w nieokreślonym terminie w niedawnej przeszłości. Kongres coraz bardziej niepokoił się ustawą o uprawnieniach wojennych, która wymaga zatwierdzenia przez Kongres po ponad 60 dniach walki amerykańskich żołnierzy” – informuje „New York Times”.
Prof. Tomasz Płudowski przypomina, że Trump ma w Ameryce jeszcze ok. 30-40 proc. twardych zwolenników, którzy uważają jego prezydenturę za rodzaj kultu.
– Jest tam taka bardzo silna relacja emocjonalna. Ci wyborcy bardzo silnie wierzą w niego i właściwie redukują sobie ten dysonans poznawczy zawsze na jego korzyść. I nawet jeśli Trump zabija, ale jest za ludzkim życiem, to oni sobie tłumaczą, że jest to życie irańskie, a nie są to obywatele USA. Oni wspierają Trumpa i jego działania bez względu na obietnice wyborcze, rosnące ceny czy też wojnę – twierdzi amerykanista.
Napięcie w cieśninie Ormuz. Trump wysłał 15 okrętów wojennych
Jego zdaniem nie wyszła mu wojna z Iranem, ale on nie uznaje, że coś się nie powiodło.
– Tylko tłumaczy na swoją korzyść. Twierdzi, że właściwie udało mu się na początku ceny za baryłkę ropy obniżyć, a teraz są wysokie w wyniku wojny. A wojna nie jest jego wojną, więc to nie jego wina. Najprawdopodobniej przegra wybory do Kongresu w listopadzie. Natomiast jego miłość i bezwarunkowe uwielbienie do siebie pozostaną nadal – mówi prof. Tomasz Płudowski.
Blisko porozumienia USA-Iran?
– Zobaczymy więc, jak zakończy się sprawa samego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Być może liczy na rozmycie sprawy. Natomiast jest ona tak poważna i długoterminowa, że musi jakąś decyzję podjąć – twierdzi ekspert.
W środę po południu portal Axios ujawnił, że Stany Zjednoczone i Iran zbliżają się do uzgodnienia jednostronicowego memorandum kończącego wojnę.
Według Axios negocjowany dokument przewiduje deklarację zakończenia wojny w regionie oraz rozpoczęcie 30-dniowych rozmów nad szerszym porozumieniem. W tym czasie stopniowo znoszone byłyby ograniczenia żeglugi przez cieśninę Ormuz i amerykańska blokada irańskich portów. W dokumencie mają być też zapisy dotyczące m.in. moratorium na wzbogacanie uranu przez Iran, zniesienia sankcji USA oraz uwolnienia zamrożonych irańskich środków.
Ani Biały Dom, ani Teheran nie odniosły się na razie do tych informacji.