Pościg ulicami Gdańska zakończył się na torach kolejowych. Zatrzymany 34-latek kierował po alkoholu i narkotykach oraz miał zakaz prowadzenia pojazdów. Z kolei 23-latek, który spowodował kolizję, sam zgłosił się na komisariat, a badanie wykazało, że ma 3 promile.

Policjanci gdańskiej drogówki, jadąc tunelem pod Martwą WisłąMapka, zwrócili uwagę na kierującego Volkswagenem, który przekroczył dozwoloną prędkość, dlatego wydali mu polecenie zatrzymania pojazdu.

Zjechał grzecznie na parking, a potem dał gaz do dechy

to zależy od skali „przestępstwa”
32%

Zgodnie z nim kierujący zjechał na parking i się zatrzymał. Gdy funkcjonariusze wysiadali z radiowozu, żeby wykonać z mężczyzną niezbędne czynności, ten gwałtownie ruszył, ominął radiowóz i zaczął uciekać.

Policjanci ruszyli za nim w pościg. 34-latek łamał przepisy, w pewnym momencie wjechał w szlaban, który, opadając, uszkodził policyjny radiowóz. Policyjne auto ucierpiało też, gdy zagnany w kozi róg uciekinier próbował wycofać samochód.

Na piechotę za daleko nie uciekł

Ostatecznie na wysokości torów kolejowych mężczyzna wyszedł ze swojego również uszkodzonego samochodu i kontynuował ucieczkę pieszo. Jednak po chwili był już w rękach policjantów.

Okazało się, że 34-letni mieszkaniec Gdańska miał w organizmie blisko promil alkoholu, posiada aktywny zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, a także przyznał, że spożywał narkotyki.

Aby to potwierdzić, w pobliskim szpitalu mężczyźnie pobrano krew do dalszych badań. Później „uciekinier” trafił do policyjnego aresztu.

Natomiast auto, które wcześniej prowadził, zostało przewiezione na policyjny parking. Mundurowi ustalają teraz zakres jego odpowiedzialności. Za niezatrzymanie się do kontroli drogowej grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Sam się zgłosił, bo wiedział, że go znajdą

Inny przebieg miała sprawa kolizji w Gdyni przy ul. NarcyzowejMapka. Kierujący samochodem marki Opel Astra, wykonując manewr cofania, uderzył w prawidłowo zaparkowanego Volkswagena, a następnie uciekł.

Mężczyzna ostatecznie sam zgłosił się do komendy, ponieważ, jak przyznał, „wiedział, że nie ma żadnych szans, by uniknąć odnalezienia przez policjantów”.

Przyznał, że spożywał alkohol podczas jazdy. Badanie alkomatem wykazało u 23-latka prawie 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. O losie mieszkańca Gdyni teraz zdecyduje sąd.

Za kierowanie po alkoholu grozi do 3 lat pozbawienia wolności.