– Zaplanowaliśmy protest na 25, 26 i 27 maja – zdradza „Faktowi” Wojciech Jendrusiak. Jak dodaje, to reakcja na brak dialogu ze strony pracodawcy. – Ignorowane są rozmowy, mediacje nie przynoszą efektu, a postulaty pracowników pozostają bez odpowiedzi – podkreśla w rozmowie z nami.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Spór zbiorowy i zarzuty wobec pracodawcy

– Pracownicy są nadzorowani, przeciążeni obowiązkami i pracują pod dużą presją. W wielu przypadkach wynagrodzenia nie dają realnej stabilności – mówi „Faktowi” przewodniczący.

Wskazuje też na brak realizacji części obowiązków po stronie spółki.

– Nie został wprowadzony Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych, mimo że to obowiązek ustawowy – wylicza. Związkowiec powołuje się również na ustalenia Państwowej Inspekcji Pracy, która miała wskazywać na liczne nieprawidłowości wykryte podczas kontroli.

Apel do rządu i problem z przepisami

OPZZ Konfederacja Pracy kieruje także apel do rządu o zmiany w przepisach dotyczących sporów zbiorowych.

– Obecne regulacje są przestarzałe i w praktyce utrudniają realne korzystanie z prawa do strajku – mówi „Faktowi” przewodniczący.

Jak podkreśla, problemem jest m.in. konieczność organizowania referendów strajkowych w dużych sieciach handlowych.

– W obecnym kształcie to procedura bardzo trudna do przeprowadzenia w firmach liczących dziesiątki tysięcy pracowników – zaznacza.

Miasteczko namiotowe i spotkania z pracownikami

W trakcie protestu w Krotoszynie związkowcy planują spotkania z pracownikami oraz osobami, które chcą nagłośnić swoje historie.

– Będziemy spać w namiotach pod siedzibą, ale przede wszystkim będziemy rozmawiać z ludźmi i zbierać ich doświadczenia – zapowiada Wojciech Jendrusiak.

W planach są także transmisje i spotkania z osobami wspierającymi protest.

– Będą też osoby, które zostały zwolnione i chcą opowiedzieć, jak wyglądała ich praca w sieci – dodaje. W proteście weźmie też udział pani Katarzyna Kiwerska, zwolniona kierowniczka z Dino w Sochaczewie.

Związkowcy podkreślają, że liczą na szeroki udział uczestników – zarówno pracowników, jak i organizacji społecznych.

Maski, bezpieczeństwo i udział pracowników

 Na zdjęciu przedstawiciele Konfederacji Pracy: przewodniczący Wojciech Jendrusiak, Tatiana Piskulak i Katarzyna Kiwerska, była kierowniczka Dino w Sochaczewie.

Materiały prasowe

Na zdjęciu przedstawiciele Konfederacji Pracy: przewodniczący Wojciech Jendrusiak, Tatiana Piskulak i Katarzyna Kiwerska, była kierowniczka Dino w Sochaczewie.

Organizatorzy zapowiadają również środki mające chronić uczestników protestu.

Przygotowaliśmy lekkie maseczki, które pozwolą osobom wspierającym protest zachować anonimowość, jeśli będą się tego obawiać

– mówi „Faktowi” przewodniczący.

Jak wyjaśnia, część pracowników obawia się konsekwencji za udział w wydarzeniu.

– Były sytuacje, w których ludzie bali się represji za legalne działania. Dlatego chcemy im to ułatwić – dodaje Jendrusiak.

Przypomnijmy, że związkowcy domagają się m.in. utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz przestrzegania przepisów Kodeksu pracy. Według związkowców w firmie miało dochodzić do licznych naruszeń, które zgłaszano do PIP.

Wysłaliśmy do biura prasowego Dino pytania w sprawie planowanego przez związkowców protestu. Do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Dino Polska nie przyszło na mediacje. Związkowcy szykują protest pod centralą

Wielki strajk w Dino. „Pokazaliśmy żółtą kartkę zarządowi”

Dino Polska w kryzysie. Strajk ostrzegawczy i kolejne dymisje w zarządzie