Od wtorku, 5 maja, wschodnia Polska boryka się z ogromnym pożarem lasu, do którego doszło w miejscowości Kozaki w województwie lubelskim. Z żywiołem walczy około 400 strażaków oraz żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. W akcję gaśniczą zaangażowano nawet policyjne śmigłowce Black Hawk. Z powodu silnego wiatru służbom coraz trudniej jest opanować rozprzestrzeniający się ogień.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zagrożenia pożarowe niemal w całej Polsce

Pożar ten jest jednym z najwiekszych, jakie w ostatnim czasie wybuchły na terenie Polski, ale również w innych rejonach kraju zagrożenie pożarowe jest wyjątkowo wysokie. Dla przykładu, w województwie łódzkim od początku maja odnotowano aż 66 pożarów, które pochłonęły łącznie 18,4 ha. Od początku roku wybuchło tam łącznie 239 pożarów. Sytuacja ta niestety będzie się powtarzać coraz częściej.

— Mamy do czynienia z nałożeniem się kilku czynników: bardzo niskiej wilgotności ściółki, wysokiej temperatury oraz silnego wiatru. To są warunki, które sprzyjają gwałtownemu rozwojowi pożarów — mówi w rozmowie z „Faktem” Piotr Szuster, synoptyk i starszy specjalista ds. modelowania pogody w IMGW.

Zgodnie z modelami pogodowymi IMGW, niemal dwie trzecie Polski znajduje się w obszarze zagrożenia pożarowego.

— To zagrożenie jest w tej chwili najwyższe właśnie na wschodzie Polski. W kolejnych dniach może się ono nieco zmniejszyć wraz z możliwym ochłodzeniem i przelotnymi opadami, ale w najbliższych godzinach bardzo istotnym czynnikiem będą silne porywy wiatru, lokalnie przekraczające 50-60 km na godz. — podkreśla Szuster.

Jak dodaje ekspert, sprawi to, że opanowanie jakiegokolwiek pożaru, zwłaszcza w Puszczy Solskiej, będzie ekstremalnie trudne. Silny wiatr zwiększa bowiem ryzyko szybkiego przenoszenia ognia na kolejne obszary.

Relacja z centrum pożaru pod Biłgorajem. „Z nieba spadają płonące kawałki drzew”

Co mogą zrobić mieszkańcy?

Ekspert podkreśla, że pożary takiej skali bardzo rzadko powstają samoistnie.

Las sam się nie zapali. Zawsze potrzebny jest czynnik inicjujący

— mówi Szuster. Tym czynnikiem bywa najczęściej działalność człowieka, umyślna lub nie.

— Przede wszystkim należy unikać wchodzenia do lasów w ciepłe dni. Nie używajmy też otwartego ognia, tak w lesie, jak i na nieużytkach rolnych. Nie należy wypalać traw ani rozpalać ognisk. Źródłem ognia mogą być także różnego rodzaju odpady — ostrzega ekspert IMGW.

Jak dodaje, w przypadku pojawienia się zagrożenia należy bezwzględnie stosować się do poleceń służb, choćby przekazywanych przez komunikaty RCB.

— Służby ratownicze mają pełen obraz sytuacji i wiedzą, kiedy konieczna jest ewakuacja lub inne działania — podkreśla synoptyk.

Pożar lasu w Puszczy Solskiej. Przyrodnicy: straty będą ogromne

Ogromne pożary trawią Polskę. Czy latem będzie jeszcze gorzej?

Choć wysokie zagrożenie pożarowe pojawiło się jeszcze przed pełnią lata, IMGW nie przesądza, jak będzie wyglądała sytuacja w kolejnych miesiącach.

— Wszystko zależy od opadów. Jeśli pojawią się długotrwałe, hydrologicznie istotne deszcze, ryzyko pożarowe może zostać ograniczone. Jeśli jednak susza się utrzyma, sytuacja może się pogorszyć — zaznacza Szuster.

Nie chodzi jednak o pojedyncze ulewy, lecz o równomierne opady rozłożone w czasie. W innym wypadku nadmiar wody zamiast wsiąknąć do gleby, zostanie spłukany rzekami do Bałtyku. Ekspert przypomina też o szerszym kontekście zmian klimatycznych.

— Emisje gazów cieplarnianych prowadzą do wzrostu temperatur i zaburzeń w rozkładzie opadów. Coraz mniej śniegu zalega zimą, krótszy jest czas zalegania pokrywy śnieżnej i częstsze są gwałtowne przejścia między porami roku. To wszystko sprzyja suszy i zwiększa ryzyko pożarów — tłumaczy.

Pożar lasu na Lubelszczyźnie. Nad płonącymi drzewami latają Black Hawki

Jak IMGW ocenia zagrożenie?

Prognozy zagrożenia pożarowego publikowane przez IMGW opierają się na tzw. wskaźniku Fire Weather Index (FWI). Uwzględnia on kilka kluczowych elementów:

  • wilgotność drobnej ściółki leśnej przy powierzchni,
  • wilgotność gleby na średniej głębokości,
  • stan głębszych warstw gleby,
  • temperaturę powietrza,
  • prędkość i porywy wiatru.

— Dzięki połączeniu tych danych jesteśmy w stanie określić, jak suche jest „paliwo” dla pożaru i jak szybko ogień może się rozprzestrzeniać — wyjaśnia ekspert IMGW.

Obecnie większość kraju znajduje się pod wpływem długotrwałej suszy hydrologicznej, a zasoby wody w glebie i ściółce są bardzo ograniczone. To niestety sprzyja występowaniu niszczycielskich pożarów, które do tej pory znaliśmy m.in. z doniesień medialnych z Kalifornii czy Australii.

Choć zmiany klimatu zwiększają podatność środowiska na pożary, decydujący pozostaje człowiek.

— Możemy ograniczyć ryzyko, jeśli nie będziemy tworzyć sytuacji, które prowadzą do zapłonu. Zdrowy rozsądek i przestrzeganie zasad bezpieczeństwa naprawdę mają znaczenie — podsumowuje ekspert IMGW.

/3

IMGW-PIB

Zagrożenie pożarowe najwyższe jest na wschodzie kraju.

/3

Wojciech Jargiło / PAP

Pożar Puszczy Solskiej jest bardzo trudny do opanowania.