Drugi rok z rzędu Bogdanka LUK Lublin i Aluron CMC Warta Zawiercie rywalizują o mistrzostwo Polski. Wydawało się, że w tym sezonie Zawiercianie mają duże szanse na historyczny, pierwszy tytuł. Inauguracyjne spotkanie wygrali pewnie (3:0). Później jednak do głosu doszli podopieczni Stephane’a Antigi, którzy wygrali dwa mecze z rzędu bez straty seta. To sprawiło, że w środę stanęli przed szansą, by zapewnić sobie kolejne złoto. 

Zobacz wideo Kamil Nalepka: Udowodnił, że jest w stanie grać, wytrzymał to ciśnienie

Antiga miał wyczucie. LUK wygrał pierwszego seta

Pojedynek w Lublinie rozpoczął się od nerwów. Zawodnicy obu ekip mylili się na zagrywce, szybko też widzieliśmy pierwszy challenge. Jako pierwsi większą przewagę zbudowali sobie gospodarze. Od stanu 5:6 Lublinianie zdobyli cztery kolejne punkty. W tym czasie podopieczni Michała Winiarskiego popsuli dwa ataki. Szkoleniowiec wziął czas i Warta złapała rytm, doprowadzając do remisu (10:10). W tamtym czasie zablokowany został Wilfredo Leon.

Później nieco lepiej spisywali się „Jurajscy Rycerze” zbudowali dwupunktową przewagę, a później lekko ją powiększyli, prowadząc 20:17. Od tamtego momentu gospodarze dzięki detalom byli w stanie wygrać pierwszą partię! Dwukrotnie trener Antiga miał nosa do wideoweryfikacji, które zmieniały decyzje na korzyść jego zespołu.

Poza tym pojawiły się asy serwisowe – Wilfredo Leona i wprowadzonego na boisko Mikołaja Sawickiego, który posłał piłkę po taśmie. Wówczas było 22:22. Tę partię grano na przewagi, a w samej końcówce Fynnian McCarthy zablokował Bartosza Kwolka i Lublinianie zwyciężyli 26:24.

Drugi set to zupełnie inna historia – zdecydowanie lepsza dla przyjezdnych. Zawiercianie po siedmiu z rzędu wygranych partiach przez rywali w meczach finałowych tym razem wreszcie mogli się cieszyć. Lepiej jednak tę odsłonę zaczęli gracze Antigi, którzy prowadzili 10:8. Szalał Leon, punktowali też inni. Po stronie gości coraz lepiej wyglądał Bartłomiej Bołądź. Było to widać m.in. przy stanie 13:12 dla gospodarzy, kiedy posłał asa serwisowego i doprowadził do wyrównania. Dwa kolejne punkty zdobył Leon, ale od tamtego momentu „Jurajscy Rycerze” doszli do głosu. 

Punktował Mateusz Bieniek, swoje dokładał Jurij Gladyr, a gospodarze nieco się pogubili. Od stanu 20:21 nie zdobyli ani jednego punktu. Wymowna była ostatnia akcja, gdzie Jackson Young posłał piłkę daleko w aut. 

Wielki powrót Zawiercian. Coś niesamowitego

Być może końcówka drugiej partii rozsierdziła obrońców tytułu, bo ci w kolejnego seta weszli świetnie. Było już 4:1, kiedy Alex Grozdanow i Mateusz Malinowski nie dali się zatrzymać w kontratakach. Później gospodarze powiększyli przewagę (7:2). Minęło trochę czasu, a różnica nadal była duża (14:8). Wtedy Zawiercianie się przebudzili. Byli w stanie doprowadzić do remisu (17:17). Świetnie grał Bołądź, punkty dokładał Bieniek, a Lublinianie mylili się w ataku. Wszystko rozpoczynało się od nowa. 

I w końcówce więcej sił zachowali goście! Antiga dwoił się troił, by pomóc swojej drużynie, wziął czas, ale Lublinianom ewidentnie zabrakło mocy. Set zakończył się zwycięstwem Warty 25:23, a w ostatniej akcji piękną kiwkę zaprezentował Aaron Russell. 

Czytaj także: Grbić podjął zaskakującą decyzję. Dodatkowe powołanie do kadry Polaków

W Lublinie miała być w środę wielka feta, a tymczasem mistrzowie Polski mieli ogromne kłopoty. Były one widoczne również na początku czwartego seta, kiedy przegrywali 8:11. Zawiercianie wykonali kilka skutecznych bloków, byli skuteczniejsi. Później problemy się nawarstwiały. W aut atakował Leon, Sawicki był zatrzymywany. Kiedy Leon drugi raz zaatakował w aut, było już 10:16. 

Obrońcy tytułu nie byli w stanie odrobić tej dużej straty. Walczyli, szarpał Leon, ale Zawiercianie byli dla nich za mocni. Wygrali 25:20 i doprowadzili do piątego spotkania finału PlusLigi. Co za historia. 

Bogdanka LUK Lublin – Aluron CMC Warta Zawiercie 1:3 (26:24, 20:25, 23:25, 20:25)