Przychody Rosji z ropy i gazu okazały się znacznie niższe, niż można było oczekiwać przy wzroście cen ropy. Według ministerstwa finansów w kwietniu wyniosły one o 855,6 mld rubli (41,2 mld zł). To zaledwie o 21 mld rubli (1 mld zł) więcej niż poziom bazowy, który ministerstwo oblicza na podstawie ceny 59 dol. (2,8 zł) za baryłkę zapisanej w budżecie.
Dokładnie taka sama cena obowiązywała w marcu 2025 r. — na jej podstawie rosyjskie władze obliczały podatki za kwiecień poprzedniego roku. Wówczas dochody z ropy i gazu były o 230 mld rubli (11,1 mld zł), czyli o 26,9 proc., wyższe niż obecnie, mimo że w kwietniu tego roku cena rosyjskiej ropy wynosiła 77 dol. (3,7 zł) za baryłkę. A po czterech miesiącach do budżetu wpłynęło 2,3 bln rubli (110,3 mld zł) z ropy i gazu, co stanowi o 38,3 proc. mniej niż rok wcześniej. Budżet zebrał jak dotąd jedynie jedną czwartą rocznego planu wynoszącego 8,92 bln rubli (430 mld zł).
W porównaniu z marcem dochody z ropy i gazu wzrosły o 40 proc. Zadeklarowana w kwietniu wartość 21 mld rubli (1 mld zł) dodatkowych wpływów okazała się jednak „znacznie niższa od prognoz” (200–250 mld rubli), zauważa ekonomista Dmitrij Polewoj. Były wiceminister finansów Siergiej Aleksaszenko spodziewał się „premii wojennej” w kwietniowych dochodach z ropy i gazu w wysokości 220 mld rubli.
Wysokie rekompensaty państwowe
Słaby wynik jest skutkiem przede wszystkim wzrostu rekompensat dla firm naftowych za utrzymywanie niskich cen paliw (mechanizm amortyzujący). Budżet wypłaca firmom naftowym część różnicy między cenami krajowymi a zagranicznymi. Z danych rosyjskiego ministerstwa finansów wynika, że w kwietniu wyniosła ona 207,5 mld rubli (10 mld zł), a w marcu 15 mld rubli (720 mln zł). Ekonomista Jegor Susin tłumaczy kwietniowy wynik wysokimi rekompensatami w ramach mechanizmu stabilizacyjnego. Polewoj przypomina, że od 1 maja władze uzgodniły z koncernami naftowymi „ręczną” regulację cen.
Praktycznie całkowity brak dodatkowych dochodów z ropy i gazu w kwietniu sprawił, że zakupy waluty na uzupełnienie funduszu walutowego, które wznawia ministerstwo finansów, okażą się kilkakrotnie mniejsze niż oczekiwano. Analitycy ankietowani przez Agencję Reutera szacowali je na 340–455 mld rubli (16,4-21,9 ml zł) w najbliższym miesiącu, jednak ministerstwo finansów poinformowało, że wyniosą one 110,3 mld, czyli 5,8 mld rubli dziennie.
Biorąc pod uwagę sprzedaże banku centralnego na poziomie 4,6 mld rubli (221 mln zł) dziennie, łączna wartość dziennych zakupów wyniesie 1,2 mld rubli (58 mln zł). Analitycy VTB szacowali te zakupy na co najmniej 10 mld rubli (480 mln zł), a główna ekonomistka T-Investments Sofija Donets na 14–19 mld rubli (670–910 mln zł). Zakupy będą „znacznie niższe niż oczekiwano” — stwierdza Susin.
Według jego oceny przy takich wolumenach operacji „kurs powinien raczej zbliżać się do 75 rubli (3,6 zł) za dolara” — Mniejsze zakupy, silniejszy rubel — podsumowuje Polewoj.
Silniejszy rubel zmniejsza wpływy do budżetu z ropy, których stawki są ustalane w dolarach. W pierwszym kwartale (ministerstwo finansów nie podsumowało jeszcze wyników kwietnia) deficyt budżetowy wyniósł 4,6 bln rubli (220 mld zł), przekraczając plan na cały rok (3,8 bln rubli, 180 mld zł). To wynik wzrostu wydatków i niedoboru dochodów z ropy i gazu.
W maju podatki od ropy będą płacone w oparciu o cenę 94,9 dol. (342 zł) za baryłkę — taka, według danych Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego, była średnia cena rosyjskiej ropy w kwietniu. Aleksaszenko spodziewa się „premii wojennej” w maju przy obecnym kursie rubla, a Centrum Prognoz Ekonomicznych Gazprombanku oszacowało wielkość dodatkowych dochodów z ropy i gazu w maju na 400–500 mld rubli (przy cenie ropy Urals wynoszącej około 100 dol., 360 zł za baryłkę).