Koalicja Obywatelska pozostaje liderem najnowszego sondażu Opinia24 dla Gazety Wyborczej, ale samo ewentualne zwycięstwo może nie wystarczyć do dalszego rządzenia. Nowe badanie pokazuje, że przez załamanie poparcia dla mniejszych koalicjantów Donalda Tuska większość sejmowa może przejść w ręce prawicy, mimo że ta zdobędzie mniej głosów.
Na pierwszy rzut oka Donald Tusk mógłby mówić o sukcesie, bo niezmiennie Koalicja Obywatelska jest liderem sceny politycznej i ma 31,6 proc. poparcia według najnowszego sondażu Opinia24 dla Gazety Wyborczej. Polityka to nie tylko liczba głosów, ale przede wszystkim mandaty, a te – według obecnego badania – mogą ułożyć się dla obecnej koalicji rządzącej wręcz katastrofalnie, bo choć partie obecnej koalicji rządzącej zdobyłyby razem więcej głosów niż prawica, to słabe wyniki mniejszych ugrupowań mogą sprawić, że zabraknie im większości w Sejmie.
Wyborcza matematyka może przewrócić polityczny stolik
Z badania wynika, że KO mogłaby liczyć na 196 mandatów, a Nowa Lewica na 24. W sumie to 220 miejsc w Sejmie, czyli o 11 za mało, żeby utrzymać większość. Tymczasem po stronie prawicy układ wygląda zupełnie inaczej: PiS zdobyłby 135 mandatów, Konfederacja 63, a ugrupowanie Brauna aż 42. To wystarczyłoby do przejęcia kontroli nad parlamentem. Największy problem rządu polega na tym, że PSL (2,8 proc.) i Polska 2050 (2,2 proc.) znalazłyby się pod progiem wyborczym. Do Sejmu nie weszłaby także partia Razem (3,5 proc.), czyli tysiące głosów wyborców obecnego obozu rządzącego po prostu przepadłyby w podziale mandatów, mimo że suma głosów dla KO, Lewicy, PSL i Polski 2050 wynosiłaby 43,6 proc., a PiS, Konfederacja i KKP miałyby łącznie 41,9 proc. Dla premiera Tuska to już kolejny sygnał ostrzegawczy, o którym pisaliśmy wczoraj. 7,9 proc. wyborców nadal nie wie, na kogo zagłosuje, a to ogromna grupa, która może przesądzić o przyszłym układzie sił.
Czytaj także:
Spór o zdrowie. PiS wskazuje źródła finansowania
Pani Basia Plus i procent składany. Tak Mentzen chce naprawić zdrowie