Jak poinformowała gmina Bukowsko, we wtorek, 5 maja w Morochowie doszło do ataku na dwóch rolników. Mężczyźni pracowali na pastwisku, budowali ogrodzenie dla bydła. Był dzień, pracowały maszyny, słychać było rozmowy. To nie odstraszyło drapieżnika. Niedźwiedź ruszył w ich stronę.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Atak niedźwiedzia w Morochowie. „Mógł zatracić naturalny lęk”

— Rolnicy w ostatniej chwili uciekli do samochodu i zamknęli się w środku. Dzięki temu uniknęli tragedii. Tym razem nikt nie zginął — przekazał Urząd Gminy w komunikacie dla mieszkańców.

To zdarzenie szczególnie niepokoi. Jak podkreślają urzędnicy, sytuacja jest poważna, bo zwierzę nie reaguje już na hałas i obecność ludzi. A to dotąd było jedną z podstawowych metod odstraszania.

— To oznacza, że drapieżnik mógł zatracić naturalny lęk przed człowiekiem — alarmują władze gminy.

„Sytuacja zaskoczenia”. GDOŚ zabrał głos po śmiertelnym ataku niedźwiedzia

Dramat w Płonnej. Kobieta zginęła po ataku niedźwiedzia

Przypomnijmy: zaledwie kilkanaście dni wcześniej, 23 kwietnia, w pobliskiej Płonnej doszło do tragedii. 58-letnia pani Edyta poszła z synem do lasu szukać poroża. W pewnym momencie się rozdzielili. Kobieta zadzwoniła do niego około godz. 10.30 i w trakcie rozmowy krzyknęła, że widzi niedźwiedzia. Po chwili połączenie zostało przerwane.

Syn znalazł matkę po kilkunastu minutach. Miała poważne obrażenia. Jej życia nie udało się uratować. Wszystko wskazuje na to, że był to dopiero drugi śmiertelny atak niedźwiedzia na człowieka w powojennej Polsce.

Gmina chce eliminacji niedźwiedzia

Po ostatnich wydarzeniach gmina Bukowsko wystąpiła o zgodę na eliminację niebezpiecznego osobnika. Jak informują władze, do tej pory nie ma odpowiedzi ze strony instytucji centralnych.

— Ile jeszcze incydentów musi się wydarzyć, żeby zagrożenie zostało potraktowane poważnie? — pytają lokalni samorządowcy.

Atak niedźwiedzia na Podkarpaciu. Gmina ma zgodę na płoszenie

W związku z sytuacją gmina Bukowsko poinformowała, że uzyskała zgodę Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie na płoszenie niedźwiedzi. Działania mogą być prowadzone w przypadku zagrożenia, także w pobliżu zabudowań, dróg czy miejsc, gdzie przebywają ludzie. Dozwolone jest używanie m.in. petard, sygnałów dźwiękowych oraz innych środków odstraszających.

Mieszkańcy proszeni są o zachowanie szczególnej ostrożności i zwracanie uwagi na osoby starsze, zwłaszcza te mieszkające na uboczu, bo jak pokazują ostatnie dni zagrożenie nie jest już tylko w głębi lasu.

Policja o incydencie z niedźwiedziem — zwierzę nie zaatakowało?

Funkcjonariusz z lokalnej policji w wypowiedzi dla serwisu Interia przedstawia odmienną wersję wydarzeń. Podkreśla, że nie doszło do bezpośredniego ataku, a jedynie do zbliżenia się zwierzęcia. Rolnicy, którzy zauważyli niedźwiedzia, szybko oddalili się do pojazdów i zawiadomili służby. „Czy można to traktować jako „napaść” niedźwiedzia na człowieka? Niech każdy odpowie sobie sam” — podsumował.

Jak przekazała st. asp. Anna Oleniacz, zgłoszenie dotyczyło „zdarzenia” z udziałem niedźwiedzia. Po przyjeździe patrolu zwierzęcia już nie było, ponieważ oddaliło się do lasu.

Różnice w ocenie sytuacji wywołały szeroką dyskusję. Część mieszkańców i internautów krytykuje wniosek o odstrzał, wskazując na ochronę gatunku. Podkreślają, że sama obecność niedźwiedzia nie musi oznaczać agresji.

Źródło: Fakt.pl / Interia

„Straszny krzyk”. Tak wyglądały ostatnie chwile zabitej przez niedźwiedzia kobiety

/5

Laska-Media

Okolice Bukowska. Spokojne tereny, gdzie coraz częściej widywany jest niedźwiedź.

/5

Laska-Media

Niedźwiedź uchwycony w pobliżu zabudowań. Zwierzę nie unika ludzi.