To pierwszy izraelski atak na Bejrut od czasu, gdy w ubiegłym miesiącu Izrael i Hezbollah uzgodniły zawieszenie broni. Celem najnowszej operacji był przywódca Sił Radwan, elitarnej formacji Hezbollahu.

„Wraz z ministrem obrony Israelem Katzem nakazałem zaatakować w Bejrucie dowódcę Sił Radwan w terrorystycznej organizacji Hezbollah, aby go wyeliminować. Terroryści z Radwanu są odpowiedzialni za ostrzał osiedli izraelskich i ataki na żołnierzy IDF. Żaden terrorysta nie ma nietykalności — długa ręka Izraela dosięgnie każdego wroga i mordercy. Obiecaliśmy bezpieczeństwo mieszkańcom północy — tak robimy i tak zrobimy!” — pisze Binjamin Netanjahu.

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z miejsca ataku.

Liczba ofiar w Libanie rośnie

W środę resort zdrowia w Bejrucie podał, że w izraelskim ostrzale wioski w dolinie Bekaa na wschodzie Libanu zginęły cztery osoby. Ostrzał zaczął się tuż przed tym, gdy Izrael wydał nakaz ewakuacji tej i 11 innych wiosek.

Jak przekazał libański portal Naharnet, ofiary — wśród których były dwie kobiety — zginęły w miejscowości Zillaja. Libańska agencja informacyjna NNA powiadomiła, że atak był wymierzony w dom szefa lokalnej administracji.

Izraelska armia zapewniła, że celem operacji była infrastruktura organizacji terrorystycznej Hezbollah, w tym magazyny broni — przekazał portal dziennika „Jerusalem Post”, dodając, że w południowym Libanie w środę rannych zostało dwóch izraelskich żołnierzy.

Proirański Hezbollah zaatakował izraelskie wojska w co najmniej trzech lokalizacjach — podał Naharnet, przypominając, że proirańskie ugrupowanie zaczęło ostrzeliwać Izrael w pierwszych dniach marca, na co Izrael odpowiedział nalotami i rozpoczął lądową inwazję na południowy Liban, zdominowany przez szyicką ludność sprzyjającą Hezbollahowi.