Bogdanka LUK Lublin pozostaje blisko zdobycia mistrzostwa Polski, ale w środę stracił jedyną szansę na zapewnienie sobie tytułu we własnej hali. Po trzech meczach LUK prowadził w serii 2-1 i był gospodarzem czwartego spotkania. To zakończyło się jednak wynikiem 3:1 dla będącej pod presją Aluron CMC Warty Zawiercie. Drużyna Michała Winiarskiego poradziła sobie pod presją i doprowadziła do piątego meczu, odwracając rezultat po porażce w pierwszym secie.

– Szkoda, że przegraliśmy. Chłopakom zabrakło trochę prądu w połowie drugiego seta, ale jest jeszcze jedna szansa i pojedziemy wygrać do nich – mówi przyjmujący Mikołaj Sawicki w rozmowie z Polsatem Sport.

– Może uda nam się raz jeszcze podnieść. Cieszymy się siatkówką, a co ma być, to będzie. Medal w takim sezonie, z tyloma kontuzjami, to i tak jest dla nas coś dużego – dodaje siatkarz LUK-u.

ZOBACZ WIDEO: Polacy o Lewandowskim. Powinien zostać w Barcelonie?

Mikołaj Sawicki dołączył do kadry meczowej LUK-u już w trakcie sezonu. Powodem wcześniejszej nieobecności był pozytywny wynik testu antydopingowego. W kwietniu siatkarz, powoływany do reprezentacji Polski, został oczyszczony z zarzutu. W środę był zmiennikiem, który miał ratować mecz lublinianom.

– Wszedłem na fantazji i pograłem w siatkówkę bez żadnej presji. Praktycznie było zero stresu – mówi Mikołaj Sawicki.

– Po długiej przerwie od gry nie muszę nic nikomu udowadniać. Mogę wrócić spokojnie do mojej formy i jestem jej coraz bliżej – podsumowuje siatkarz.

Piąty mecz w Sosnowcu, który na pewno wyłoni mistrza Polski, rozpocznie się w niedzielę o godzinie 14:45.