W europejskiej branży zbrojeniowej sporo się dzieje. A dziać się będzie jeszcze więcej, co udowadnia chociażby ostatnie spięcie na linii USA — Niemcy. Wraz ze zwiększoną produkcją biznes ten staje się jeszcze bardziej intratny, ale poza ilością — musi za tym iść także odpowiednia technologiczna jakość. Tę niemiecki Rheinmetall niewątpliwie posiada, co w swojej już ponad 100-letniej historii udowadniał. Firma założona jeszcze w 1889 roku zaczynała wprawdzie od produkcji igieł, ale z czasem ewoluowała i wyspecjalizowała się nie tylko w produkcji amunicji, ale także w zaawansowanym, ciężkim sprzęcie bojowym oraz nowoczesnych rozwiązaniach do walki elektronicznej.

W każdej z tych kategorii, Rheinmetall dość wyraźnie odznaczył w ostatnim czasie swoją obecność. Na przełomie kwietnia i maja ogłoszono, że po zwiększeniu produkcji amunicji do 1,1 mln pocisków artyleryjskich rocznie (z poziomu zaledwie 70 tys.), niemiecki gigant przegonił w tej kategorii USA. Armin Papperger, CEO Rheinmetall, potwierdził to na oficjalnym spotkaniu z mediami, podczas którego potwierdzono także skalę wzrostów produkcyjnych innego typu amunicji — średniokalibrowej. Tu fabryki zamiast 800 tys. sztuk rocznie obsłużą zamówienia na aż 4 mln sztuk. To również przekłada się na pozycję światowego lidera.

Intensyfikacja produkcji amunicji to jednak tylko jeden z obszarów, w którym o Rheinmetall jest ostatnio głośno. Firma chwilę temu otrzymała także kolejne środki od Bundeswehry, tym razem w wysokości ponad 1 mld euro, na dalszy rozwój projektu niemieckich superżołnierzy. „Piechota przyszłości”, jak w oficjalnej dokumentacji nazywany jest program, w ramach którego żołnierze będą wyposażeni w cyfrowy system IdZ-ES, ma stać się rzeczywistością między listopadem 2027 a grudniem 2029. Niemiecka armia zostanie wyposażona w ulepszoną wersję rozwiązania i w połączeniu z wcześniejszymi zamówieniami oraz modernizacją istniejących już zestawów, łączna liczba „superżołnierzy” ma wynieść 12 tys.

Dokładny zakres wyposażenia wchodzącego w skład systemu w ramach IdZ-ES jest częściowo owiany tajemnicą. Rheinmetall od 2004 roku stale go modyfikuje i rozwija pod nazwą Gladius, dążąc do zapewnienia żołnierzom przewagi informacyjnej na polu walki. Sercem zestawu jest komputer integrujący łączność radiową z systemem GPS, co pozwala na śledzenie pozycji sojuszników i wrogów w czasie rzeczywistym na cyfrowej mapie. Żołnierz dysponuje zaawansowaną optyką sprzężoną z hełmem, która umożliwia celowanie i strzelanie zza osłony bez wystawiania się na ogień przeciwnika. Całość uzupełnia modułowy pancerz balistyczny z centralnym systemem zasilania, który eliminuje plątaninę kabli i zasila wszystkie sensory.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Militarna potęga nowej generacji

O ile jednak Gladius jest rozwiązaniem efektownym, a pojęcia „superżołnierza” na polu bitwy zmieniającego się z człowieka w tak naprawdę chodzący komputer podpięty do „militarnej sieci” działa na wyobraźnię, to Rheinmetall ma na koncie dużo więcej spektakularnych projektów oraz rozwiązań. I to takich, spośród których wiele nazwać można naprawdę „ciężkim kalibrem”. Przyjrzymy się nieco bliżej kilku wybranym.

KF51 Pantera

|
Rheinmetall Defence

Zaczniemy od maszyny, która… nie trafiła jeszcze na front i nie pełni aktywnej służby, ale w oczach ekspertów — gdy już się to stanie — da jej posiadaczom ogromną przewagę na polu bitwy. KF51 Pantera to wciąż powstający czołg przyszłości, który w finalnej, podstawowej wersji ma mieć długość 7,8 m, wysokość 2,5 m i wagę 59 t. Wyposażony w potężne działo kalibru 130 mm i zasięg do 500 km, na pokład wziąć może jednocześnie maksymalnie czterech wojskowych, z czego trzech ma do dyspozycji stanowiska bojowe wyposażone w zaawansowane, zdigitalizowane interfejsy i wielofunkcyjne ekrany, które dają im podgląd pola bitwy w 360 stopniach. Czwarty fotel to opcjonalne miejsce dla dowódcy operacji lub operatora dronów.

Te ostatnie także na czołgu można zresztą przewozić na specjalnej platformie, a gdy zajdzie potrzeba ochrony przed bezzałogowcami, KF51 wyposażono w radary AESA oraz system TAPS, specjalizujący się w eliminacji dronów właśnie. Pantera ma nie tylko strzelać dalej i celniej niż jej poprzednicy, ale przede wszystkim pozwoli działać dużo szybciej, dając załodze dostęp do informacji i danych, które na współczesnym froncie są często warte więcej niż po prostu gruby pancerz.

KF41 Lynx

KF41 Lynx

KF41 Lynx

Idąc dalej — Rheinmetall odpowiada także za KF41 Lynx, czyli za popularnego i powszechnie wychwalanego Rysia. To zaawansowany bojowy wóz piechoty, który służy nie tylko do przewożenia żołnierzy, ale który dzięki swojej modułowości i łatwości wymiany wyposażenia, może pełnić dowolną rolę wspierającą na froncie — od bycia centrum dowodzenia, przez niszczyciela czołgów, przemianę w mobilny system obrony powietrznej, a na wozie ambulatoryjnym i byciu mini-szpitalem polowym kończąc.

Maszyny te trafiły niedawno także na Ukrainę, gdzie wielokrotnie udowodniły już swoją przydatność. Rozmiary Rysia różnią się oczywiście w zależności od wariantu, ale w swoim najpotężniejszym wariancie może osiągnąć wagę do 50 ton. W środku przebywać może łącznie do 11 żołnierzy (w tym trzech z załogi), wyposażenie bojowe zależy od konfiguracji, ale najczęściej spotykane są tam wieże Lance. Imponuje także zaawansowane technologicznie opancerzenie oraz systemy obronne zdolne nie tylko do pasywnej ochrony, ale także do aktywnego wyszukiwania i eliminowania zagrożeń, takich jak atakujące drony czy pociski przeciwpancerne. I to zanim te w ogóle zbliżą się do pojazdu.

Rh-120

Rh-120

Rh-120

Następnie mamy… już nie pojazd, a lufę. I to taką, która produkowana jest już od ponad 50 lat. Kolejne jej warianty, stale ulepszane i dopracowywane są dziś podstawą wielu czołgów w armiach z całego świata, pozwalając na skuteczne rażenie przeciwników z dużych dystansów, sięgających nawet 8 km. Rh-120 znalazła zastosowanie w legendarnych czołgach Leopard 2, ale także w amerykańskich M1A1 Abrams oraz szwedzkich Stridsvagnach. Omawiany wcześniej KF51 Pantera także korzystać będzie z tego systemu — a konkretnie z jego zmodyfikowanej, specjalnej wersji nazywanej Rh-130.

PzH 2000

PzH 2000

PzH 2000

W kategorii haubicoarmat Rheinmetall może z kolei pochwalić się współudziałem w stworzeniu PzH 2000. Potężny wóz z równie potężnym uzbrojeniem ma blisko 12 m długości, 3,5 m szerokości i wysokość 3,1 m. Waga sięga 55 t. Kluczowym elementem jest oczywiście haubicoarmata L52, wykorzystująca pociski 155 mm i w dużej mierze zdolna dzięki technologii do autonomicznego i automatycznego operowania na polu bitwy. System, w które został wyposażony PzH 2000 same określają położenie oraz sposób przeprowadzenia ataku, tak aby ten nie tylko sięgnął celu, ale i był maksymalnie skuteczny. W zależności od wariantu, ostrzał w ten sposób można na dystansie od 30 do nawet 60 km.

Mission Master

Mission Master

Mission Master

Przy autonomii będąc — Rheinmetall w ostatnim czasie bardzo mocno inwestuje także w sektor maszyn, które są w stanie operować także całkowicie bez udziału człowieka lub jedynie przy jego minimalnym wsparciu. Tu na szczególną uwagę zasługuje platforma Mission Master. To w gruncie rzeczy wysoce modyfikowalny, jeżdżący robot, który korzystając ze sztucznej inteligencji oraz zaawansowanych systemów nawigacyjnych, jest w stanie swobodnie manewrować nawet na mocno nierównym terenie (oraz w wodzie) — albo podążając za innym pojazdem lub żołnierzem, albo przemieszczając się w stronę wskazanego punktu. Wykorzystywany jest zarówno przy ewakuacji, w transporcie, ale także jako wsparcie bojowe — poprzez wykorzystanie dronów oraz automatycznych systemów rozpoznawania obiektów. Dzięki wykorzystaniu elektrycznego silnika, mimo wagi przekraczającej tonę, jest praktycznie niesłyszalny.

Skynex

Skynex

Skynex

Na koniec tego krótkiego zestawienia, warto odnotować także i system Skynex. To kompleksowy zestaw oprogramowania, czujników, radarów, skanerów 2D i 3D, a także efektorów (w tym broni laserowej), który pozwala na błyskawiczne wykrywanie i niszczenie całych rojów dronów, pocisków manewrujących, a nawet nadlatujących granatów moździerzowych. Wykorzystuje do tego głównie armaty kalibru 35 mm i inteligentną amunicję programowalną AHEAD, która wybucha tuż przed celem, tworząc chmurę odłamków, skutecznie „ściągając” na siebie ogień i chroniąc tym samym obiekty oraz pojazdy znajdujące się w strefie obronnej.

Rekordowa kapitalizacja i absurdalne wzrosty Rheinmetall

Jakość oraz stopień zaawansowania tych rozwiązań przekłada się w oczywisty sposób na zainteresowanie konstrukcjami Rheinmetall wśród wojskowych. Gigantyczne zakupy armii z całej Europy (choć nie tylko) doprowadziły do spektakularnych wzrostów w ostatnich latach i choć niemiecki producent nadal największym w Europie nie jest (miano to należy do brytyjskiego BAE Systems), to w ekspresowym tempie zbliża się do czołówki, a od momentu wybuchu wojny w Ukrainie kapitalizacja Rheinmetall zwiększyła się kilkunastokrotnie. Wcześniej, w najlepszym momencie, wynosiła ona około 3,8 mld euro.

Dziś wartość firmy wynosi 67,7 mld euro, kurs na pojedynczej akcji to z kolei w momencie powstawania tego materiału — 1421 euro. A w roku 2025 było jeszcze wyżej — akcje na stałe przekroczyły 1500 euro, w szczytowym momencie było to nawet 2000 euro, a kapitalizacja osiągnęła poziom 76,1 mld euro.

Rok

Kapitalizacja (mld EUR)

2020 3,5 2021 3,8 2022 4,5 2023 35,0 2024 55,0 2025 76,1 2026 67,7

W chwili, gdy nie osiągnięto wyników spodziewanych w I kwartale 2026 r., nastąpiła wprawdzie pewna korekta, ale rynek nadal pokłada ogromne nadzieje w Rheinmetall i spodziewa się dalszych, dynamicznych wzrostów. W kontekście uruchomienia środków z programu SAFE w kolejnych krajach członkowskich, a tym samym napływania nowych zamówień do sektora zbrojeniowego, szanse na powrót do trendu wzrostowego wydają się wyjątkowo wysokie. Inwestorzy liczą zwłaszcza na kontrakty wynikające z polskiego planu zbrojeniowego, który jest największym pojedynczym komponentem tego unijnego instrumentu.

Rheinmetall w kontekście Polski nie będzie z pewnością głównym beneficjentem tych wydatków, ale m.in. partnerstwo z Polską Grupą Zbrojeniową, podpisane jeszcze pod koniec 2025 r., sprawia, że część zamówień mniej lub bardziej bezpośrednio będzie realizowana właśnie przez zakłady Rheinmetalla, ich lokalne filie lub z wykorzystaniem opracowanej przez nich technologii.