Majowe nominacje generalskie miały być symbolem jedności i wzmocnienia polskiej armii w czasie rosnących zagrożeń ze Wschodu. Zamiast tego w wojsku wybuchł spór podyktowany politycznymi wpływami i personalną rozgrywką na najwyższym szczeblu.
Gorąco w wojsku. Generalskie nominacje zamieniły się w polityczny konflikt
Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz przesłał do Pałacu Prezydenckiego listę 18 kandydatów do generalskich awansów. Ostatecznie część nazwisk została jednak wykreślona przez otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego.
Najwięcej komentarzy wywołała decyzja dotycząca płk. Renarta Skrzypczaka, dowódcy 1. Warszawskiej Brygady Pancernej w Wesołej. Oficer jest synem zmarłego gen. Waldemara Skrzypczaka i od lat uchodzi za jednego z najbardziej doświadczonych dowódców liniowych młodszego pokolenia.
Służył w Iraku i Afganistanie, przeszedł pełną ścieżkę dowodzenia i ukończył kurs generalski. Mimo tego nie otrzymał nominacji. Według rozmówców Onetu decyzja została w armii odebrana bardzo źle.
W podobnej sytuacji znalazł się gen. bryg. Jan Wojno, obecny dowódca nowo tworzonej 8. Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Choć zajmuje stanowisko przewidziane dla generała dywizji, nie dostał drugiej generalskiej gwiazdki.
Kontrowersje wokół kandydatów i zarzuty o układy
Emocje wzbudziła także sprawa płk. Piotra Bieńka. Oficer został wcześniej dowódcą 6. Brygady Powietrznodesantowej, choć wokół jego kandydatury od dawna pojawiały się kontrowersje. W tle są m.in. dawny wyrok za pobicie funkcjonariuszy oraz fakt, że jego ojciec jest doradcą ministra obrony. Według źródeł Onetu Pałac Prezydencki nie chciał zgodzić się na jego awans generalski.
Jednocześnie na ostatecznej liście znaleźli się oficerowie wskazywani jako faworyci otoczenia prezydenta. Część wojskowych otwarcie krytykuje te decyzje, twierdząc, że preferowani są urzędnicy i oficerowie sztabowi kosztem dowódców liniowych.
Wojsko coraz mocniej odczuwa napięcia między MON a Pałacem
Konflikt w sprawie nominacji pokazuje, że relacje między MON a Pałacem Prezydenckim pozostaną napięte. Formalnie minister obrony przedstawia kandydatów, ale ostateczny wpływ na decyzje o ich zatwierdzeniu ma Nawrocki.
W wojsku coraz częściej pojawiają się obawy, że awanse przestają być wyłącznie efektem doświadczenia i kompetencji, a coraz bardziej stają się elementem politycznej gry o wpływy.
Czytaj też:
Jak prezydent bawi się państwem. Rada Nowej Konstytucji z błędami na starcieCzytaj też:
Polacy ocenili pomysł Nawrockiego. Wymowne wyniki sondażu