Wzrost cen paliw po wybuchu wojny w Iranie odbija się na europejskim rynku lotniczym. Koszty paliwa lotniczego i oleju napędowego wzrosły skokowo, a zakłócenia dostaw z Zatoki Perskiej zagroziły importowi paliwa lotniczego do Europy. Panuje obawa, że jego przedłużanie może w kolejnych tygodniach poważnie odbić się także na europejskim rynku.
Skutki wojny w Iranie. Europejskie linie wygrywają z arabskimi
Arabskie linie lotnicze robią co mogą, żeby odzyskać rynek, ale Iran wciąż atakuje cele w regionie. Jak donosi „Rzeczpospolita”, korzystają na tym przewoźnicy europejscy, którzy mimo narzekań na drogie paliwo i podnoszenia cen biletów, latają do Azji pełnymi samolotami.
„Chociaż bezpośredni wpływ wojny na nasz biznes był niewielki, spadek ruchu w dwóch hubach – Dubaju i Doha – spowodował wzrost popytu na trasy alternatywne, co znalazło odzwierciedlenie w rosnącym popycie na nasze rejsy do Azji” – ocenił Adam Marciniec, Regional Manager w linii lotniczej Finnair, cytowany przez dziennik. Dodaje jednak, że nie jest to normalna sytuacja, dlatego przewoźnik przygotowuje się na różne scenariusze.
Korzysta na tym także British Airways. Linia, zamiast na Bliski Wschód, dołożyła rejsy do Indii – Bangalore, Delhi i Mumbaju. W sumie tego lata Brytyjczycy zaoferują o 22 proc. więcej miejsc w samolotach na trasach indyjskich niż było to rok temu.
Air France wykorzystuje obecną sytuację, zwiększając liczbę dużych samolotów na trasach do Azji. Podobnie postępują linie z Grupy Lufthansy.
LOT: Do Azji mamy samoloty wypełnione „pod korek”
Na sytuacji w pewnym stopniu korzysta także LOT. „Do Indii, Japonii i Korei mamy samoloty wypełnione pod korek” – powiedział „Rz” Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT-u. Do tego jesienią linia otwiera połączenie Warszawa-Bangkok.
W ocenie Dominika Sipińskigo, eksperta rynku lotniczego z ch-aviation, za taki rozwój sytuacji odpowiada przede wszystkim osłabienie przewoźników z rejonu Zatoki Perskiej, a także wizerunkowe problemy Dubaju i Kataru związane z ryzykiem odwołań lotów. „W dobrej sytuacji są teraz linie z UE, zwłaszcza z wschodniej flanki – LOT, Finnair, ale też Austrian czy Lufthansa stały się bardziej atrakcyjne” – powiedział w rozmowie z dziennikiem.
Problem jest jednak to, że przewoźnicy nie mają obecnie zapasowych maszyn, które szybko mogliby przenieść z mniej obłożonych kierunków na trasy azjatyckie – podkreśla „Rz”. Ograniczeniem są także sloty na europejskich lotniskach.
„Wydarzenia”: Opłaty za parkingi miejskie rosną w całym kraju. Poznań najdroższyPolsat News