Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że rozpoczyna prace nad „Konstytucją nowej generacji roku 2030”. W tym celu powołał specjalną radę, która ma opracować nowe rozwiązania.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
— Po pierwsze, jak zobaczyłem deklarację prezydenta, to pomyślałem, że mamy do czynienia z jakąś rekonstrukcją historyczną — komentuje tę sprawę senator Koalicji Obywatelskiej i były minister sprawiedliwości Adam Bodnar.
„Nie wróżę sukcesu”
Gość „Onet Rano.” przypomina, że prezydent Andrzej Duda też zapowiadał zmianę Konstytucji, powołał podobną radę i prowadził rozmowy w tej sprawie. — Po czym w zasadzie nie uzyskał poparcia PiS i na tym się skończyło — dodaje.
— Więc tutaj prezydent Nawrocki, nie mówię, że powtarza, ale jeżeli spojrzymy na tę powołaną radę, to można mieć wrażenie, że to projekt czysto polityczny, by wokół określonego tematu jednoczyć różne osoby i środowiska. Ja nie wróżę sukcesu — ocenia Bodnar.
Czego naprawdę chce prezydent? Adam Bodnar wskazał kierunek
Senator pytany był o to, w jakim kierunku zmierza obecnie prezydent — w stronę systemu prezydenckiego czy parlamentarnego? Z najnowszego sondażu SW Research dla Onetu wynika, że największa grupa Polaków opowiada się za drugim rozwiązaniem. Jednak znaczna część ankietowanych nie wie, co byłoby lepsze dla Polski.
— Sądząc po tym, co czyni pan prezydent, to raczej mu zależy, aby powiększać swoje uprawnienia i dążyć do systemu prezydenckiego. To widzimy […] Jeżeli powołał teraz taką radę, to raczej będzie dążył w tym kierunku — ocenia Bodnar.
„To jest potężna broń”
Podkreśla, że jego zdaniem to, co obecnie ma prezydent w ramach obowiązującej Konstytucji, to „i tak jest bardzo dużo” i jest to „uzasadnione mandatem od narodu”. Wskazuje m.in. na możliwość udziału w procesie legislacyjnym i prawo weta. — To jest potężna broń, którą zresztą prezydent używa dość konsekwentnie — stwierdza polityk.
Senator zaznacza, że prezydent ma „sporo” uprawnień. — Wszystko zależy od charakteru, czy komuś to wystarczy i uważa, że można budować Polskę w duchu współpracy z rządem, czy zależy mu na tym, żeby mieć jeszcze więcej. Wygląda na to, że po prostu prezydentowi Nawrockiemu jest za mało […] Może za dużo się przygląda prezydentowi [USA Donaldowi] Trumpowi czy prezydentowi [Francji Emmanuelowi] Macronowi — ocenia Bodnar.