„Rzeczpospolita” przypomina w czwartek, że wątpliwości wobec aneksu dotyczącego likwidacji WSI miał już prawie dwie dekady temu ówczesny prezydent Lech Kaczyński. W 2007 r., po likwidacji WSI przez rząd PiS, opublikowany został sam raport przygotowany przez komisję weryfikacyjną pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza.
W dokumencie ujawniono liczne nieprawidłowości, w tym brak weryfikacji funkcjonariuszy z czasów PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ czy nielegalny handel bronią.
PE w Brukseli. Nagranie z ostrej wymiany zdań
Choć wówczas wszczęto liczne śledztwa, żadne z nich nie zakończyło się spektakularnymi konsekwencjami prawnymi dla kogokolwiek. W zamian za to wiele wymienionych w nim osób i instytucji pozwało Skarb Państwa lub Macierewicza o naruszenie dóbr osobistych, co, jak ustaliła „Wyborcza”, kosztowało podatników milion zł.
Aneks do raportu z likwidacji WSI opublikowany?
Sprawa otarła się też o Trybunał Konstytucyjny, który w 2008 r. uznał, że upublicznienie raportu było legalne, ale osoby w nim wymienione zostały pozbawione prawa do obrony, dostępu do akt oraz możliwości odwołania się od decyzji o umieszczeniu ich w raporcie.
„Trybunał zwrócił również uwagę na niejasność przepisów dotyczących kryteriów umieszczania osób w dokumencie. W efekcie, gotowy już aneks do raportu nie został opublikowany ani przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ani przez jego następców – Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudę, a dokument był przechowywany w Kancelarii Tajnej Biura Bezpieczeństwa Narodowego” – czytamy.
Eskalacja konfliktu politycznego. Polacy wskazali winnego
Dziennikarze „Rz” wskazują, że nie tylko Macierewicz od lat zabiega o publikację aneksu. Orędownikiem takiego ruchu jest też prof. Sławomir Cenckiewicz. Znamienne, że w dniu jego odejścia z funkcji szefa BBN, rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego zapowiedział odtajnienie aneksu. Miał on zostać skierowany do marszałków Sejmu i Senatu do zaopiniowania, ale żadne z nich się z nim jeszcze nie zapoznało.
– Nie ciągnie mnie do zapoznania się. Rozważam, czy nie wydawać opinii na temat aneksu, niech prezydent bierze całą odpowiedzialność na siebie. Jako marszałek Sejmu nie zamierzam autoryzować niebezpiecznej decyzji Karola Nawrockiego. Czy jakiekolwiek międzynarodowe służby będą chciały z nami współpracować, jeśli dostaną sygnał, że za kilka lat ich zdemaskujemy? Ja się nie zgadzam na tak nieodpowiedzialne praktyki – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Włodzimierz Czarzasty.
Nawrocki chce uderzyć w Komorowskiego?
Dziś aneks ma klauzulę „ściśle tajne”, którą trzeba będzie zdjąć przed publikacją. Rafał Leśkiewicz nie chciał ujawnić, czy w związku z zawartymi w nim informacjami będą składane zawiadomienia do prokuratury. Sam Macierewicz mówił w telewizji wPolsce24, że przestępstwa antypaństwowe są jego kluczowym elementem.
„Dokument nie tylko ma być poświęcony wydarzeniom z lat 90., ogniskując uwagę na aferach gospodarczych (prywatyzacja państwowych spółek w latach 90.), mafijnych i politycznych z udziałem niezweryfikowanych funkcjonariuszy służb. Aneks ma też zawierać nieznane wcześniej informacje o powiązaniach mafii z Wojskiem Polskim i służbami specjalnymi PRL, handlu bronią, tworzeniu mediów po 1989 r., inwigilacji polityków i Kościoła” – ustaliła „Rz”.
Wspólny start KO i Lewicy? Wiadomo, kto na tym najwięcej skorzysta
Ponadto zawierał będzie listę osób, w tym polityków i dziennikarzy, współpracujących niejawnie z WSI. Szczególnie uderzyć ma jednak w byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego i jego otoczenie, czyli KO.
Aneksem w Koalicję Obywatelską
Chodzić ma o forsowane przez Komorowskiego zmiany w szkolnictwie wojskowym, które miały zabezpieczać jego wpływy w Wojskowej Akademii Technicznej, oraz informacje na temat rzekomych związków z Fundacją Pro Civili w okresie, gdy był on ministrem obrony narodowej. Sprawa dotyczyła działań osłonowych wokół fundacji, która była zamieszana w wyłudzenia.
– Nie wypada mi się wypowiadać we własnej sprawie, ale nie mam i nie miałem nic do ukrycia. Moje stanowisko jest jasne: państwo, które ujawnia szczegóły prac swoich służb, traci zaufanie sojuszników i jest osłabiane – stwierdził w rozmowie z „Rz” były prezydent RP.