„Dostrzegamy ograniczone możliwości przełożenia tych wzrostów na ceny biletów — dlatego koncentrujemy się na optymalizacji operacyjnej, dostosowując kształt siatki połączeń do nowych realiów” — czytamy w komentarzu PLL LOT dla Business Insdier Polska.

Firma na razie jednak nie zdradza, jak może zmienić się siatka połączeń. Ostatnio firma wręcz poszerzała swoją ofertę, w tym o dalekie destynacje, jak chociażby San Francisco.

Biuro prasowe firmy zaznacza przy tym, że prowadzi rozmaite działania, „jednak przy tak dynamicznych zmianach rynkowych nie są one w stanie w pełni zneutralizować presji kosztowej”.

Ceny paliwa lotniczego rosną. Linie mają problem

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

„Równolegle na bieżąco monitorujemy sytuację geopolityczną i elastycznie zarządzamy flotą, kierując ją tam, gdzie możliwe jest utrzymanie stabilnych operacji” — podaje też biuro prasowe LOT.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Zobacz także: Gorąco w cieśninie Ormuz. Iran zaatakował

Ceny paliwa lotniczego wzrosły bardzo wyraźnie po wybuchu wojny w Iranie. Już w kwietniu światowe linie lotnicze zaczęły zmieniać lub odwoływać połączenia. Zdecydowały się na to chociażby United Airlines, Ryanair czy Air New Zealand. Amerykańskie tanie linie lotnicze Spirit Airlines zdecydowały się nawet zakończyć działalność, tłumacząc to właśnie rosnącymi cenami paliw. Szef linii przyznał, że wzrost cen paliwa po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie „nie pozostawia innego wyboru poza stopniowym wstrzymaniem działalności”.

Zobacz: Cena ropy uderza w biznes lotniczy na całym świecie