Według informacji NBC, na które powołuje się „Rzeczpospolista”, kluczem do wstrzymania działań była odmowa Arabii Saudyjskiej dotycząca udostępnienia lotniczych baz i przestrzeni powietrznej, co mocno ograniczyło możliwości operacyjne USA na Bliskim Wschodzie. Skalę napięcia potwierdza niszczenie irańskich łodzi przez Amerykanów oraz działania eskortowe amerykańskich niszczycieli dla własnych statków w regionie.

Yanosik buduje ekosystem. Nie wszystko pod jedną nazwą

Rozpoczęcie działań przez administrację Trumpa bez konsultacji z Rijadem zaskoczyło władze Arabii Saudyjskiej. Stany Zjednoczone ogłosiły rozpoczęcie operacji wpisem w mediach społecznościowych. To nie spodobało się Saudom, którzy nie zgodzili się na wykorzystanie saudyjskiej infrastruktury. W efekcie Trump został zmuszony do zawieszenia operacji, a za oficjalny powód podany został postęp w negocjacjach amerykańsko-irańskich.

Decyzja Waszyngtonu zaskoczyła nie tylko władze w Rijadzie. Mówi się też o dwóch innych sojusznikach USA – Katarze oraz Omanie. Biały Dom zaprzecza, twierdząc, że rozpoczęcie akcji zostało skoordynowane. Źródła NBC News twierdzą, że do współpracy doszło dopiero po rozpoczęciu „Operacji wolność”.

Źródło: Rzeczpospolita, CNN, NBC News