Ryszard Rembiszewski przez lata był dla widzów przede wszystkim legendarnym „Panem Lotto”. Choć jest już na emeryturze i rzadziej pojawia się publicznie, jego życie prywatne wciąż budzi ciekawość. W maju 2019 r. prezenter po raz drugi stanął na ślubnym kobiercu. Historia ta brzmi jak niemal gotowy scenariusz komedii romantycznej, w której to ona „rozdaje karty”.

Ryszard Rembiszewski to rozpoznawalna postać telewizyjna. Przez lata udało mu się sprawdzić w roli prezentera, aktora, konferansjera, lektora, a nawet wodzireja. Przez 25 lat prowadził losowania Totalizatora Sportowego, a do dziś wielu widzów pamięta go właśnie jako „Pana Lotto”.

Pan Lotto o edukacji seksualnej: „Powinna być już w szkole podstawowej. Jesteśmy krajem bardzo zacofanym!”

W 2017 r. prezenter miał 72 lata i był już po jednym małżeństwie, gdy na jego drodze pojawiła się Elżbieta Martinez. Nikt nie mógł przypuszczać wówczas, że to właśnie ona zostanie jego żoną. Po dwóch latach znajomości para stanęła na ślubnym kobiercu.

– Nie zrobiłabym tego, gdyby nie fakt, że Ryszard zapraszał mnie na te eventy. Czytałam w gazetach, że „raz jedna, raz druga, raz trzecia” i powiedziałam: „Chwileczkę, ja po rogach się już nie będę umawiała, jak 17-latka”. Powiedziałam mu: „Albo będę miała status żony, albo możemy się rozstać” – opowiadała Martinez w „Dzień dobry TVN”.

Dla Rembiszewskiego, który był przyzwyczajony do roli „wiecznego kawalera”, bezpośredniość ukochanej zrobiła na nim ogromne wrażenie. Dziś prezenter nie ukrywa, że małżeństwo było jednym z najlepszych wyborów w jego życiu.

Ryszard Rembiszewski i jego druga żona poznali się dzięki wspólnym znajomym. Martinez przyleciała do Polski na jubileusz Stana Borysa i nie zakładała, że spotka tam swojego przyszłego męża. Z czasem zbliżyły ich jednak wspólne wyjścia.

– Po koncercie było przyjęcie w restauracji, na które poszliśmy. Elżbieta zostawiła szal i torebkę, więc jako dżentelmen zaniosłem jej rzeczy. Potem pojechaliśmy taksówką w jednym kierunku. Następnego dnia byliśmy na innym koncercie, w towarzystwie znajomych. Później znów na następnym. A potem, po trzech takich wspólnych koncertach, byliśmy już sami – wyznał prezenter.

Zapraszamy na grupę FB – #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.