Z transferem Wiktora Przyjemskiego w Bydgoszczy wiązano bardzo duże nadzieje. On sam miał być czołową postacią Metalkas 2. Ekstraligi, ale na razie ledwie przekracza średnią biegową wynoszącą dwa oczka i w opinii wielu nie spisuje się tak, jakby tego oczekiwano.
– Wiktor Przyjemski miał trochę kłopotów na początku sezonu, ale jestem o niego zupełnie spokojny. Już finał Srebrnego Kasku i mecz w Ostrowie pokazał, że praca zawodnika i jego doświadczonego teamu daje efekty. Szukali, szukali i znaleźli… – powiedział prezes Abramczyk Polonii Bydgoszcz, Jerzy Kanclerz w rozmowie z „Expresem Bydgoskim”.
ZOBACZ WIDEO: GKM rozmawiał z Łagutą. Co to oznacza dla Fricke’a? Australijczyk zabrał głos
W ostatnim meczu Polonii w Ostrowie do składu powrócił Aleksandr Łoktajew, który na razie zajął miejsce Toma Brennana. Jerzy Kanclerz jest daleko od oceniania obu swoich jeźdźców, bo jechali w różnych meczach, warunkach i mieli innych przeciwników.
– Obaj bardzo się starają, są ambitni i chcą być częścią tej drużyny. Nie wpływam na decyzje trenera. To Dariusz Śledź i sztab szkoleniowy wiedzą lepiej, kto jest w lepszej formie. To oni obserwują wszystkie treningi, mierzą czasy, widzą, co się dzieje dookoła – dodał Kanclerz.
– Przed sezonem trener uznał, że Tom powinien być w składzie, teraz sprawdził Saszę. Co dalej, to też jego decyzja. Ja mogę tylko wyrazić swoje stanowisko; uważam, że w danym meczu powinni jechać ci, którzy są w lepszej dyspozycji, niezależnie od nazwisk – zauważył Kanclerz.