Ceny ropy naftowej Brent zbliżyły się do poziomu 115 dolarów za baryłkę i znalazły się tak naprawdę na nowych szczytach od początku kryzysu w Zatoce – ocenił w komentarzu dla ISBnews wicedyrektor Działu Analiz XTB Michał Stajniak.


Dodał, że bez porozumienia pomiędzy Iranem oraz Stanami Zjednoczonymi możliwa jest sytuacja, w której ceny ropy naftowej mogłyby wyrwać się na poziomy rzędu 120-150 dolarów za baryłkę. – Nie jest to oczywiście scenariusz bazowy przy kolejnych próbach osiągnięcia porozumienia – zastrzegł.

Emiraty zaleją rynek ropą?


Ekspert zaznaczył, że poza blokadą w cieśninie Ormuz innym ważnym wydarzeniem na rynku ropy naftowej jest decyzja rządu Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) o wyjściu z Organizacji Krajów Produkujących Ropę Naftową (OPEC).


Jak dodał, decyzja ta spowoduje, że przy ewentualnym pokoju pomiędzy USA oraz Iranem produkcja ropy naftowej w Emiratach może znacząco wzrosnąć.

50-60 dolarów za baryłkę? „Możemy mieć wojnę cenową”


Analityk podkreślił, że ZEA ze względu na dywersyfikację swojej gospodarki potrzebują ceny ropy na poziomie jedynie 50 dolarów, aby zrównoważyć swój budżet. Natomiast w przypadku Arabii Saudyjskiej jest to 90 dolarów, a Iranu nawet 120 dolarów za baryłkę.


– W efekcie po osiągnięciu pokoju możemy mieć kolejną wojnę cenową, która doprowadzi do tego, że ceny będą spychane w kierunku 50 czy 60 dolarów za baryłkę – wskazał Stajniak.


Czytaj też:
Nowe ceny paliw. W piątek zmiany na stacjach