Materiał powstał w ramach akcji ekologicznej
„Tendencyjne pytanie w referendum to nie demokracja, tylko tania propaganda. PiS już próbował tego numeru w 2023 roku, inspirując się Orbanem. Przegrali” – napisał minister finansów Andrzej Domański na platformie X.
Głowa państwa poinformowała w mediach społecznościowych, że pytanie ma brzmieć następująco: Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?
Senat zajmie się wnioskiem prezydenta na najbliższym posiedzeniu 20-21 maja. Prezydent nie może być pewien, że propozycja zostanie przyjęta, ponieważ – jak zauważono – w pytaniu zawarto tezę. Innymi słowy – jest tendencyjne.
– Jeżeli traktujemy referendum poważnie i chcemy sprawdzić opinie obywateli, to trzeba zadać pytanie bez tezy, które pozwoli tak naprawdę wypowiedzieć się Polakom, co sądzą o danej sprawie – dodała.
Tendencyjność pytań zarzucano też referendum, które PiS zorganizował przy okazji wyborów parlamentarnych w 2023 r., do czego w swoim wpisie odniósł się Andrzej Domański.
– Nasi przeciwnicy polityczni w kwestiach, które są podnoszone w referendum, są niewiarygodni. Jeżeli referendum będzie ważne, to żadna władza nie będzie mogła dokonać żadnych zmian w poruszanych aspektach bezpieczeństwa – stwierdził prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Referendum w dniu wyborów z tendencyjnymi pytaniami nie było wynalazkiem PiS-u, ale manewrem zastosowanym przez Viktora Orbana na Węgrzech. Węgierskiemu politykowi (niedawno odsuniętemu od władzy) pomogło to wygrać kolejną kadencję.
W Polsce to rozwiązanie nie wypaliło. Prawo i Sprawiedliwość, chociaż zdobyło najwięcej głosów, wybory de facto przegrało. Referendum nie było ważne, ponieważ nie uzyskano koniecznej do tego frekwencji – wyborcy odmawiali pobrania referendalnych kart.