Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) oraz Defence Institute opublikowały w czwartek raport „Ekonomiczne koszty wojny dla Polski” zaprezentowany podczas kongresu Defence24 Days w Warszawie.

Autorzy raportu analizują trzy odmienne scenariusze agresji Rosji na Polskę, wskazując, że współczesne konflikty prowadzą do głębokiego załamania gospodarczego i długotrwałych strat cywilizacyjnych. Raport przedstawia trzy niezależne scenariusze — od najmniej do najbardziej destrukcyjnego.

Agresja ograniczona i regionalna

W pierwszym scenariuszu — przy ograniczonych uderzeniach — PKB realnie spada o 11,2 proc., inflacja osiąga 80 proc., a dług publiczny rośnie do 85 proc. PKB. Precyzyjne ataki na Naftoport i Rafinerię Gdańską odcinają główne kanały importu ropy, powodując 20 proc. niedobór diesla. Zniszczenie terminali w Małaszewiczach eliminuje Polskę z lądowego szlaku handlowego. Po dwóch miesiącach walk strony zawarłyby zawieszenie broni, w ramach którego Rosja utrzymałaby kontrolę nad państwami bałtyckimi, a wiarygodność NATO i Unii Europejskiej zostałaby poważnie zakwestionowana.

Kolejny scenariusz — inwazji regionalnej z okupacją Podlasia, Warmii i Mazur — przewiduje spadek PKB o 29,4 proc. i inflację sięgającą 160 proc. Pojawiłoby się ok. 2 mln uchodźców wewnętrznych, a zniszczenie trasy Via Baltica podniosłoby koszty transportu międzynarodowego o ponad 90 proc. Po 20 dniach walk Rosja miałaby wystąpić z propozycją zawieszenia broni zakładającą stopniowe wycofanie wojsk w ciągu 10 dni, jednak z utrzymaniem kontroli nad krajami bałtyckimi.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Front na Wiśle i Sanie

Najgorszy scenariusz — pełnoskalowej inwazji z trzech kierunków — zakłada stabilizację linii frontu na Wiśle i Sanie. W pasie do 100 km od terenu zajętego przez agresora najeźdźca zniszczyłby 80 proc. kluczowej infrastruktury. Bezrobocie w wolnych rejonach przekroczyłoby 43 proc., a destabilizacja monetarna prowadziłaby do spontanicznej euroizacji i dolaryzacji obrotu. Po 120 dniach siły NATO przeszłyby do kontruderzenia i zmusiłyby rosyjskie wojska do wycofania się poza granice Polski.

Koszty odbudowy. Porażające liczby

We wszystkich trzech scenariuszach analitycy szacują łączne koszty odbudowy całej gospodarki na 0,8–1,2 bln zł w przypadku ograniczonych uderzeń do 3,5–5,5 bln zł przy pełnoskalowej agresji. Największy składnik tych strat stanowi infrastruktura krytyczna: energetyka, transport i telekomunikacja. Autorzy raportu oszacowali koszty jej odbudowy na 550 mld zł w najłagodniejszym scenariuszu i nawet 3 bln zł w przypadku pełnoskalowej wojny.

Cyfrowa odporność jako priorytet

Autorzy analizy pokazują długofalowe skutki społeczne agresji, w tym ryzyko masowej traumy i trwałego odpływu wysoko wykwalifikowanych pracowników. Emigracja specjalistów oraz szkody środowiskowe — takie jak skażenie gleb czy zaminowanie terenów — mogłyby na lata ograniczyć potencjał rozwojowy kraju. W odpowiedzi na przedstawione scenariusze autorzy raportu oraz eksperci branżowi wskazują konkretne działania, które mogłyby zminimalizować ryzyko i skutki potencjalnej agresji. Analitycy rekomendują m.in. budowę cyfrowej odporności państwa przez przeniesienie kluczowych systemów administracyjnych i finansowych do infrastruktury chmurowej ulokowanej w krajach sojuszniczych.

„Cena nieprzygotowania państwa na agresję byłaby nieporównywalnie wyższa niż koszt konsekwentnego wzmacniania armii, odporności państwa i świadomości społeczeństwa „— podkreślił prezes grupy Defence24 Piotr Małecki, cytowany w raporcie. Gen. Jarosław Gromadziński zauważył, że opracowanie pokazuje realne skutki zaniedbań w budowie systemu bezpieczeństwa i powinno stanowić impuls do długofalowego finansowania sił zbrojnych.

Prezes ZPP Cezary Kaźmierczak wezwał do zdecydowanego zwiększenia nakładów na obronność, argumentując, że stanowią one inwestycję pozwalającą uniknąć znacznie wyższych kosztów w razie wojny. Zaznaczył też znaczenie rozbudowy obrony cywilnej jako relatywnie taniego, a skutecznego elementu odstraszania. „Warto wydać każde pieniądze na zbrojenia, bo inaczej zapłacimy znacznie większą cenę. Odstraszanie zaczyna się w głowie. Agresor musi wiedzieć, że wejście do Polski to nie będzie defilada, tylko krwawa łaźnia, w której bierze udział całe społeczeństwo, a nie tylko zawodowa armia” — podkreślił Kaźmierczak.