Arka Gdynia i Lech Poznań znajdują się na przeciwległych biegunach tabeli. Otwierający ją „Kolejorz” jest bliski obrony tytułu, natomiast żółto-niebiescy zajmują przedostatnią, 17. pozycję i jedną nogą są już w pierwszej lidze. Piątkowy mecz może zarówno przesądzić o mistrzostwie Polski dla Lecha, jak i wpłynąć na ligowy byt Arki. Początek spotkania w piątek 8 maja o 20:30.

W ostatniej kolejce gdynianie pauzowali, ponieważ Górnik Zabrze rywalizował w finale pucharu Polski z Rakowem Częstochowa. To zaległe spotkanie odbędzie się w środę 13 maja, czyli po konfrontacji z aktualnym mistrzem Polski.

– Trzy tygodnie przed końcem ligi dwutygodniowa przerwa na pewno nie jest wskazana. Lepiej regularnie grać co tydzień, bo później okazuje się, że w ciągu siedmiu dni jest zbitka trzech spotkań. Nie mamy jednak na to wpływu i trzeba tak przygotować zespół, aby był gotowy do najważniejszej próby. Wykorzystaliśmy ten czas, aby zawodnicy się zregenerowali i doszli do siebie po różnych urazach – stwierdził trener Arki Dariusz Banasik.

SKUTECZNOŚĆ KLUCZEM

– Musimy być skuteczni do bólu i wykorzystać sytuacje, a zapewne za wiele ich mieć nie będziemy. Ważne też będą momenty przejściowe, kiedy odbieramy piłkę, bo poznaniacy grają dość ryzykownie. W ofensywę zaangażowanych jest wielu zawodników i to często odbija się na ich grze w obronie – skomentował Banasik.

Arka tragicznie spisuje się na wyjazdach, gdzie przegrała 12 meczów, dwa razy zremisowała i odniosła tylko jedno zwycięstwo. Bilans bramkowy: 9-36.

– Patrząc na naszą grę na boiskach rywali przez cały sezon, to jest katastrofa. W pierwszym wyjazdowym meczu pod moją wodzą zremisowaliśmy 2:2 z Cracovią, jednak później wróciły stare demony. W przegranym 1:4 spotkaniu w Gliwicach za łatwo traciliśmy bramki. Do 80. minuty byliśmy w grze, bo Piast prowadził 2:1, ale wtedy wszystko się posypało – dodał.

NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH

9 listopada gdynianie pokonali Lecha przed własną publicznością 3:1. Było to nietypowe spotkanie – goście prowadzili 1:0 w 15. minucie po trafieniu Pablo Rodrígueza, jednak punktem zwrotnym była czerwona kartka w 55. minucie dla Timothy’ego Oumy. Gospodarze strzelili później trzy gole, a ich autorem był Edu Espiau.

– Ten mecz pokazał, że taka drużyna jak Lech jest do ogrania. Gdybyśmy rywalizowali z nim w Gdyni, gdzie czujemy się pewnie, zagralibyśmy zapewne inaczej niż na Bułgarskiej, co nie znaczy, że stoimy teraz na straconej pozycji. Do Poznania nie możemy jechać jak na ścięcie, to jest piłka i wszystko jest możliwe – podkreślił szkoleniowiec.

Przed konfrontacją z Lechem sytuacja kadrowa Arki jest dobra. Nikt nie pauzuje za kartki, nie ma też poważniejszych kontuzji. Początek meczu Arki Gdynia z Lechem Poznań w piątek 8 maja o 20:30.

PAP/kp/puch