Decyzja ta jest o tyle istotna, że przerywa trend obniżek, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić w ostatnim roku.
Czytaj też: Karol Nawrocki kontra rząd. Sprawdziliśmy dwa projekty ustawy o kryptoaktywach
Norwegowie przyznali tym samym, że zeszłoroczne cięcia stóp (w czerwcu i wrześniu 2025 r.) mogły być przedwczesne.
Dlaczego Norwegowie podnieśli stopy?
Władze monetarne w Oslo wskazały na dwa główne czynniki, które zmusiły ich do reakcji. Pierwszym z nich jest trwająca wojna na Bliskim Wschodzie, która wywindowała ceny ropy naftowej i gazu, co uderza w koszty transportu i produkcji.
Czytaj także w BUSINESS INSIDER
Drugą jest znaczący wzrost wynagrodzeń w ostatnich latach, który sprawił, że inflacja ma charakter uporczywy i nie chce spaść do 2-procentowego celu (w marcu CPI wyniosło 3,6 proc.).
Czytaj też: Potężna inwestycja Foxconn w Polsce. Polski elektryk będzie bramą do Europy
Norges Bank poszedł drogą wytyczoną przez Australię, która od lutego br. również powróciła do cyklu podwyżek. Oba kraje łączy podobna charakterystyka ekonomiczna, która czyni je szczególnie wrażliwymi na błędy w polityce pieniężnej. Relacja długu gospodarstw domowych do PKB wynosi w Norwegii ponad 90 proc., a w Australii aż 113 proc.
Czy Polska i strefa euro pójdą w ich ślady?
Decyzja Norges Banku to „dzwonek alarmowy” dla innych bankierów centralnych. Rynek spekuluje, że jesteśmy u progu odwrócenia trendu w całej Europie:
Europejski Bank Centralny (EBC) przewiduje, że rynki terminowe wyceniają podwyżkę stóp w strefie euro już na czerwcowym posiedzeniu. Z kolei Narodowy Bank Polski (NBP) twierdzi, że do września Polska może zdecydować się na podwyżkę o 25 pb. Miałoby to być „naprawienie błędu”, za jaki wielu ekonomistów uznało marcową obniżkę kosztów kredytu w naszym kraju.